Translate

May 4, 2012

Ze wspomnień Redakcji cuś kulego tak w okolicy 2004.. Banda i Janda.

No to nadszedł czas na starożytne przygody lotniskowe. Tym razem, miałam nadzieję, że ominie mnie osobista jak ostatnio, gdzie czekałam na obmacanie gumowymi rękawiczkami, dlatego też z ciężkim sercem nie założyłam swoich wielgachnych butów na motor. Nie miało co wyć. Wyglądając jak córka Chińczyka, zwlokłam się o 5 rano z wyra. Zazwyczaj 5 rano dla mnie to pora kładzenia się, więc najpierw obejrzałam w lustrze obcą babę podobną do mojej babci, potem trochę ulepszyłam obcą babę za pomocą Este Lauder. Nie pomogło mi to za bardzo, ale udawałam, że wyglądam świetnie. Oczy Chinola zostały sowicie zakroplone Mibalinem aż brązowe krążki umiejscowiły się na swoim miejscu, czyli na środku piłeczek pingpongowych.


Wyrywając kępy włosów zdredowałam dwa warkoczyki, weszłam w spodnie, koszulkę oczojebną pomarańczową, buty na platformach, złapałam walizę, potem Dawcę Życia, złożyłam się w scyzoryk, wsadziłam się do samochodu i obudziłam na lotnisku kiedy Dawca nakaszlał na mnie na pożegnanie. Dodam, że dawca katar miał i nie przytulił Pierworodnej, co wywołało u mnie smutek i nostalgię. Na lotnisku ruszało sie wiele czerwonych oczu. Co chwila wyskakiwały na mnie przekrwione żyłki.


Chwiejąc się w posadach udałam się do okienka agencji turystycznej, z którą już więcej nie polecę, odebrałam voutchery i stanęłam za grubą babą. Miedzy grubą babą a stiuardessą naziemną stało jakieś sto pięćdziesiąt osób, które jak kwoki zaległy na swoich walizkach i wypełniały blankiety z adresami. Siegnęłam do swojej oczojebno-pomarańczowej torby zapinanej na rzepy, żeby wyciągnąć długopis. Przedstawiłam się na tekturce, przedstawiłam hotel czterogwiazkowy pod tytułem Royal Palace, w którym już nigdy się nie zamelduję, bo mu brakuje dwóch gwiazdek i zaczęłam chować długopis.


Gruba baba odwróciła się od bladego męża i wrzasnęła: - Przepraszam, pożyczy pani ten długopis! -po czym wyrwała mi z ręki nieszczęsny plastik. Ponieważ nie mogłam rzucić się babę celem wyperswadowania manier, udałam, że zrozumiałam zdanie w języku polskim. Kobita złożyła męża i próbowała nie zamordować go przez plecy za pomocą długopisu. Ja stałam grzecznie czekając na finał. Nagle moja oczojebna torba zaczęła iść w prawo. Po prostu. Gibnęłam się za nią i idę. Idę... idę...chociaż w sumie miałam stać. Klapa wyposażona w rząd rzepów przylepiona jest do jakiegoś mechatego czegoś. Do klapy przyczepiona jest część dalsza wraz ze mną.


Zatrzymałam się na jakiejś walizce. Mechate coś idzie dalej. Wtedy rzepy zaczęły trzaskać. A jak rzepy zaczęły trzaskać to mechate się zdenerwowało i stanęło. Potem się odwróciło. A jak się odwróciło, to znaczy, że sweter Krystyny Jandy ma już dość i że czeka mnie wydłubywanie z rzepów pozostałości po wielkiej aktorce.


 Nie wiem co Kryśka robiła o 6.00 rano na Okęciu. Pewnie musiała gdzieś lecieć. Zamiast lecieć postanowiła zagarnąć moją własność za pomocą swetra. No patrzta Państwo. A mogła spać jak Wanda i Banda. Nawet jej nie obfotografowałam swetra :'/ Po odczepieniu Kryśki od torby wróciłam do kolejki, wykonałam wszystkie czynności Polaka przed startem, czyli złamałam prawo jarając w kiblu, bo od miesiąca w knajpie na Szopenie zakaz palenia, zjadłam jajecznicę za 18 złotych, nawaliłam się dwoma drinkami w bezcłowej, wsiadłam do samolotu, wysiadłam w Hurghadzie, zajarałam i wtedy dopiero poczułam, że jest mi ciepło.

Rezydent srogimi okrzykami starał się zapanować nad stadem bladych, gorączkowo rozbierających się rodaków. W sumie to było trzech rezydentów. Jeden dyspozytor, druga blondynka o białych łokciach i trzecia co się przyczyniła. W sumie miałam w dupie. Chciałam złapać busa, pojechać za trzy funty do Royala i wleźć w zielone bikinii. Zamiast tego wysłuchałam dziewiąty raz litanii pytań, trwożnych ostrzeżeń o sraczce zwanej Klatwą Faraona i dyspozytora. Gostek ten musiał wiecie. Porozdzielać. Tych co płyną Nilem i udają, że wypoczywają, tych co jadą w pierwszym autokarze i tych co w drugim.

Przestawił mnie więc obok tej co miała białe łokcie. Nie tylko łokcie miała białe. Również włosy, twarz i łydki. Między białym widniały inne kolory takie jak bordo, brąz i czerwień. Rozumita Państwo. Rezydentka Albinoska na gigancie z całym współczuciem. Pewnie używała filtra nr.88 Dyspozytor skończył rozstawianie, po czym stwierdził, że Biała z nami nie jedzie tylko ta Trzecia. Machnął mnie przed nosem kartonem z reklamą i kazał iść do autokaru. No to poszłam. Daleko przede mną widziałam zasapanych kolegów i koleżanki z samolotu. Kiedy Biała i Trzecia kazały im się zatrzymać, zalała mnie krew, bo zaczęli wracać. Poszłam z walizą spowrotem do dyspozytora i pytam co jest? Ten gapi się na mnie jak ja na Jandę cztery godziny wcześniej. Pyta o nazwisko. Gapi się na listę. Coś mu się nie zgadza. Na liście widnieją dwie Opolskie i ani jednego GrossBossa.

Zara....

Rozejrzałam się wokoło, żeby się upewnić, że to właściwe państwo. Państwo właściwe. Czyli jest dobrze. Gostek żywy jak muł tylko zdziwiony. Zdecydowałam do towarzystwa podziwić się razem z nim. Dziwiłabym się pewnie i dłużej, gdybym nie zobaczyła jak Biała z Trzecią odjeżdżają z lotniska. To może tyle na ten temat. Goniłam je z jakimś Mohamedem dwa kilometry. Dyspozytor pewnie nadal stał na lotnisku i się dziwił. Kiedy dorwaliśmy autokar Biała nie była już biała tylko zupełnie czerwona.

 Koledzy i koleżanki przywitali mnie okrzykami zionącymi polską narodową zakupioną z rabatami zdrową wódką oraz polskimi narodowymi "wurwami" a ja wgramoliłam się do środka ze swoją walizką i torbą z dodatkiem narodowej polskiej aktorki. Jako, że mój hotel był ostatni w kolejce mogłam schować się za siedzeniem z tyłu. Przynajmniej chuch kolegów szedł w przód a nie w tył.

 W hotelu też okazało się, że nazywam się Opolska. W dodatku są trzy Opolskie. Ja, mój mąż i moja żona. Prawidłowa Opolska wyparła się mnie jako żony a nawet córki. Stwierdziła stanowczo, że rzeczą niemożliwą jest aby urodziła mnie mając lat osiem. Miałam polemizować, że musiałaby mieć lat trzy, ale dałam spokój. Dlatego też osierocona przedwcześnie wyłożyłam na blat swój voutcher, paszport i dokumenty rejestracyjne z biura turystycznego, skrzyczałam Mohameda z recepcji, dostałam klucze i padłam na pysk w nędznej namiastce czterosłoniowego luksusu.

 

A potem to już był tylko Tomas i było mi wszystko jedno czy jestem Janda, Opolska, Polska czy Stołeczna. Chociaż wszystkie cztery wysiadły ze mną z samolotu

Z wyrazami Redakcja

May 3, 2012

She was my first. And I stole her from the RADZIEL

Uhm... Jakby tu rzec.

To właściwie nie abaya, które kocham miłoscią ogromną a galabija. Pani Galabija zawitała do mych rąk na Daharze w roku 2001 i była pierwszą jaką w ogóle kupiłam. Dramatem było to iż po zobaczeniu owej galabiji wyszywanej sznurami w cudowne ornamenta, dostałam omalże zawału i pomimo tego iż uszyta została na rozmiar G super męski, natychmiast wyszłam z nią ze straganu. Galabija pojechała ze mna najpierw do Beduinów a potem zamieszkała z reszta moich wynalazków w szafie, która jak ktoś ostatnio określił mój styl jako NIEOKREŚLONY / za co mu strasznie dziękuję bo to prawda :P/

 Jako hoży krawiec wyznający onomatopeje i epiteta oraz przeróżne orthodoksyjne słownictwo które drzewiej sie używało moje duszki, zabrałam się hożo do roboty i obcięłam ową galabiję z dwoch stron, także można normalnie napisać, że wyszłam z namiotu. Szatka moja jest nie zszyta po bokach więc można se normalnie pod spód założyć spodnie i potraktować ją jako swoite dzieło sztuki, nanizane na odzież pierwotną. Efekt poniżej.

 Jedyną rzeczą mankamentną jest to iż owa galabija farbuje na czerwono jak tylko się ją zmoczy albo i bez, także po dwóch godzinach wyglądam jak obdarta ze skóry ofiara składana bogom na jakiejś skale, co jej gdzie niegdzie to i owo oblazło. Lub jak to własnie se tera dla moich czytelników chirurgów i anatomistów rzeknę. Jak model ścięgien i mięśniak co się zowie. Hoho :P
 uszanowania,
 GrossBoss

 

April 29, 2012

Pytania som tendencyjne.

No to sezon zaliczylim. Zaliczylim tak iż udaliśmy się nad rzekę mułem i smrodkiem płynącą Wisłą zwaną / jak 2 miliony pozostałych warszawiaków i najeźdźców co zasiedla osiedla/ W tym celu normalnie zrobiłam nawet sałatkę. Sałata, oliwki, pomidorki koktajlowe i sos z torby grecki. Ja. Gigant dowcipu kuchennego usiłujący od 3 lat zrzucić brzuch po "wciąż" Jako całożyćna zaliczka na kobietę zawsze marzyłam normalnie aby się odchudzać. No to tera mam. W porywach od 75 do 80 cm w pachoporze. Na pomoc. W tym celu zaczęłam ćwiczyć jakąś tam szóstkę Vollenveidera i tańczę jak za dawnych lat. Tyle, że teraz z córką. Bo ja normalnie mogłabym Panie do You can dance ale mam o 20 lat za dużo. Nie dodam iż tańczę na tyle zawodowo iż za czasów klubowych chcieli mnie zatrudniać nawet na rury. Czy tam na inne podesty. Mogłabym te rury normalnie poskręcać najlepiej w jakieś konstrukcjum spawane bo jak taki juz kostruktor jestem, że "moim poglądem na owo martwą naturę wyrażam siebie.

 Cos mi dzisiaj ciężko idzie. To pisanie. Chyba musze zapomnieć, że mam jeden dzień wolny pracowity a dopiero jutro zaczynam TheWeekendIsLanded. Zaczekajcie bo zapomniałam o czym mówiłam. Wy chyba też. To normalnie kiedy GrossBoss zaczyna opowiadac zamiast wklejać celebrytów. Eeeeee rzeczka, pachopor, majówka. Dobra. tera wiem.

 Na majówkie pojechałam z moimi wielce uszanowanymi siostrami, które są normalnie wypasione jak nie wiem. Ikarus nadworny fotograf ostro na Indie nastawion, toteż wegetarianin pełna gębą i ten. naturalny ogólnie. Drugi Siostr też nie lepszy. Weterynarium obstudiował okrutnie więc kroi teraz zwierzynę i usypa na stołach bladych, aby zwierzynę potem wybudzić, pozszywać i uratowac ile się da. Normalnie Dr Obór. Bo House nie mogę powiedzieć a Dr Obór brzmi tak ładnie. Po polsku. Po naszemu normalnie także każdyj głospodorz zrozumi.  Plus Potomek.

 Najsampierw najarałyśmy się Panie na dzika plażę co jom odkryłysmy w zeszłym roku i zaklepałysmy. Jak kto nie wie to taka na końcu za wałem ze złotym piaskiem bez ani jednego humanoida. No to jedziemy panie na tom plażę. Już zza pierwszego krzaka zamiast plaży wyłania nam się przed oczy jakieś bajoro z cudnym piachem po drugiej stronie. Czyli fajnie ale się strony nie zgodzili. Normalnie Matka Natura wylała i ja, Ikarus, Dr Obór oraz Leila, dwa koszyki wypakowane prowiantem i ekwipunkiem plus wielka torba z Ikea targana przez Ikarusa / ukradła czy co- nie wiem/ musimy sie przeprawić. Bo plaża docelowa jest bardziej nadobna i tuż przy brzegu Niemen spod fal wyśpiewuje Czesław w każdym plusku czy coś. No to tego Niemena trzeba normalnie wysłuchać tylko najpierw trzeba znależć grunt.

 Siedli my jak te trzy i pół sieroty i myślimy jak tu nie utopić siebie, koszyczków, trzylatki. Siedzielibyśmy tak dali gdyby z tyłu nie pojawili się za nami głosy. Jakim prawem ja się pytam. Nasza dzika plaża normalnie ma nowych Piętaszków czy coś. Niech nas może przenioso i spadajo. No. No to nadciągli w dwie parki. Wydeptali bród. Jeden się zapadł w szlam po udziec ale drugi przeszedł umoczon do kolan i nawet zaproponował nam przeniesienie na drugo stronę prowantu. Zamiast sobie rośćić prawo do "biały wiślany piach" skorzystałyśmy z darmowej usługi i powlekłysmy się na naszą pustenię.

 O dowcipie goły! O cholera jasna! Okazało się, że od roku umiłowali sobie to miejsce naturyści i inne golasy i nasza szanowna trójca z plusem wyszła prosto w plażę, na której jak grzybki porozkładali się starsi panowie z rodzinami lub bez, w gaciach lub bez. Powiem tak. 29 kwietnia był wypasiony jak nie wiem. Zjarałyśmy się słoneczkiem, obtoczone w mule rzeki Matki Polki / prawie jak Nil tylko jedzie bardziej/ Dziecina moja nauczyła się ekologii, czyli wykopała sobie dołek na ubikację, tyle, że potem pomyliła dołek na ubikację z dołkiem, który GrossBoss wykopał na przechowywanie żywności w chłodnej glebie. Dobrze, że po fakcie jak juz wydobylim z tej gleby żywność coby jom upiec na ognisku.
Bo wieta.

Rozpaliłyśmy se Panie normalnie o 14.30 ognisko. Joł. I upiekłyśmy co tam do pieczenia było. Ikarus wegeterianin wpierdaczał kiełbache aż jej się uszy trzęśli i zagryzał lodami/ znaczy odchudzał się/ Matka Polka GrossBoss nadrobiła to co zgubiła przez tydzień czyli jakieś 4 cm w pasie. Weterynarz pozbył się kiełbachy machając kijaszkiem, ale po opłukaniu dokończył szanownego pacjenta bez zmrużenia oka. Podczas zbierania śmieciowizny, ręcznik na którym siedzielim wpadł nam do ogniska i zamiast się zjarać - zamienił się w wielce szanowny sopel, bo to syntetyk był. Jakby go bardziej przysmażyć można by było go postawić jako rzeźbę w galerii w centrum czy coś.

 Grunt, że nauczyłam się krzyczeć na golasa. Znaczy łomatko z córkom! Nie ja na golasa tylko na tych co tam naokoło w tych majtkach siedzieli. Plaży prywatnej ni mo, ale słowo daję jak tam się rozrzuciło towarzystwo tak i prawie zauważyć nie szło, że jakieś gołe dupy w krzakach siedzo i pytajo mnie czy mogo przejść :'/ Więc niedzielę uznaję za udano. Uszanowania GB
Kura, kaczka, kura, kaczka, Drób.

April 27, 2012

Friday is my day in corporation HEY! Piątek bez krawata! Hejżehola sratata!

Koszulka: SH
Bojówki: Troll
Denim Jacket Kurteczka Sweet Marmurek: /tylko mnie nie zjedzta/ Dostałam od córki Kingi Rusin :P
Obutki: MM Exclusive
Biżu: Loko
Kamery: Przemysłowe plus bardzo wesoły Szefu Piątkowy zawsze JAK NOWY
Prezencja: Dzienna Poranna, samochodowa i jak wyżej

p/s. Tak moje głośniki w pracy majo oczy.

  Facebook

April 26, 2012

Jak Redakcja została Harcerzem.


A jakże! Chciałam być! No pewnie! W czasach kiedy nie było netu a komputer Atari był marzeniem całej populacji Polski co można było robić popołudniu? No? Wykazywać się inaczej. Bardziej męsko, bardziej w grupie. Bardziej kurde w kolektywie znaczy!
No więc zapisałam się w wielkich mękach do harcerzy. Bo to niby ten kolektyw i powinni mnie teges - lubić i się nauczę może szałas budować i teges i prasować skarpetki, cerować gacie i pływać oraz ciosać drewno.

Byłam ci ja tą harcerką odwujapana czasu, żeby wurwa nie przekląć. Dwa miesiące dokładnie. Dostałam chustę, ale Druh Drużynowy Sadysta ( co to skończył jako bramkarz w jednym warszawskim klubie studenckim, a obecnie siedzi w pierdlu za napad vel paragraph.148) obsłużył mnie słownie twierdząc, że na krzyż to ja muszę Mociumpanie zasłużyć inaczej.
Zasłużyłam inaczej, ale trwało to 4 godziny. Wyglądałam potem jakbym wylęgła się wśród kniei i borów, we włosach miałam różne patyczaki i florę oraz elementy fauny takie jak: mrówki, kleszcze, trupy komarów, zdechłe wylinki nie wiem czego i inne okazy.

Jeśli myślicie, że on mnie tam obrabiał w krzakach przez 4 godziny, to znaczy, że jesteście odpowiednio przystosowani do życia w rodzinie, ale nieprzystosowani do tej notki.


No to, żeby zasłużyć musiałam podjeść. Znaczy podejść.
Podchodziłam znaczy się. Chyba. Podchodziłam przez ten czas do takiego jednego badyla-kija co mu tam fruwała taka jedna flaga na czubku. Podchodziłam przez trawy i krzaczory okrutne, przez knieje i polanki kierując się jeno strzałkami z patyków i kawałkami bielizny osobistej Druha Drużynowego Sadysty. ( musiały być to chyba strzępy gaci, bo takie białe barchanowe coś wiszące to chyba to) Po szczytowaniu w postaci znizania flagi odrapanymi ręcyma udałam się a okolicznościowe ognisko oltugezer z innymi kotami coby dostać krzyż.


Każdy z kotów podchodził osobno wypuszczany z takiej polany samopas do reszty twardzieli w mundurach. Znaczy się jest zajebiście! Tajemnica Harcerstwa Polskiego zachowana i do tego kultura i organizacja druha KaOWca działa. Twardziele stali w szeregu a kot stawał na końcu. Kiedy wpuszczono mnie w końcu na tę polankie, Kot Redakcja stanął grzecznie dysząc z podniecenia bo już widziałam jak płaska ma wówczas klatka ozdabia się nową błyszczącą rzeczą. Z donosów dowiedziałam się, że mimo, że podeszłam i w ogóle to jeszcze muszę zasłużyć i stanąwszy na końcu dostanę angaż. Polegało to na tym, że druh druha całował w policzek.

No to stoję i czekam. Druh Drużynowy Sadysta stoi przede mną. Rzygam na samą myśl o kontakcie cielesnym z tym wypierdkiem mamuta ale twardo daje pozór.
O dowcipie harcerski! Ty jesteś jak zdrowie! Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto cię stracił!
Zamiast buzi dostałam otwartą dłonią w pysk ( bo to było takie zabawne zakończenie zabawy), zamroczyłam się na moment dłuższy, wstałam, powiedziałam „Wurwa dosyć!Wypie***am!” ( co było jawnym pogwałceniem statutu) i na czworakach wystąpiłam z szeregów ZHP.



Czego i wam życzę drogie dzieci, drodzy wurwadruhowie i drogie wurwadruhny.
GrossBoss

April 23, 2012

A to feler westchnął Cebul. Znaczy Por. Znaczy ten... no. FluoSeler.

Pix by Ikarus


Płaszczyk : Say / Mam go 2 lata i wciąż uwielbiam za kołnierz pt "Chmura nad Warszawom"/ ==>>
Spodnium: Oh My Frock
Gorset: Restyle
Buty: Graceland Rainbow Shoes / jak widać przydały się moje zakupy z 2010 /
Koszula: Ekhe. Dostałam od Kingi Rusin :*/
Torebka: Rubik's Cube Bag ==>> ebay
Biżuteria: Loko Hurghada
Prezencja: Na straganie w dzień targowy / movie soon. Wszystkie matki proszone o uwage. Będzie zdrowo./
Statyści: &

Facebook