Translate

January 9, 2011

O tem jak to jest mieć pietra podczas wdziewannia swetra. Fashion Fict Faction by LMProduction

Ze wspomnień Redakcji...


Jest 2003 a ja z wyglądu wyglądam na zupełnie zabiedzoną zaliczkę na kobietę,znaczy się na zimę nie mam czym wypełnić luki w ubytkach między kościami. Za to mam do wyboru: albo wsadzić sobie w gardło sondę z tej rurki co nią czasem ściągam wino z balona Dawców Życia niecnie i skarmić się 4 kilogramami papki co ją przetrę z cielaka, kurczaka i kartofla albo też zakładać na siebie coś więcej niźli push-upa i jakąś koszulinę. Ponieważ nienawidzę galerii handlowych a zwidziwszy okoliczne dziady i inne skłoty z odzieżą nic nie wydłubałam, złamałam zasadę.

W tym właśnie celu udałam się do Galerii Mokotów ( o kurdę zapomniałam określić cel) Cel brzmiał: Omotać Redakcje wełną. Żywą. Czystą. Może być z Rumunii lub Chin. Ponieważ we wszystkich golfach które tak się jakoś ostatnio składa, że co widzę to różowy, wyglądam jak przebrana za loda zasępiłam się okrutnie w drugiej godzinie zwiedzania czeluści piekielnych. Harpie zza lady rzucały w moją stronę podejrzliwe acz pełne nadziei spojrzenia a źrenice płonęły im czystą czerwienią na widok mojego najboskiejszego kuferka z czarnej skóry.

Kuferek wskazywał bowiem, że Zakupowy Portfel Redakcji wynosi jakieś dwadzieścia dwa swetry i pół. Harpie zza lady musiały obejść się smakiem albowiem tak jak wspomniałam nie lubię wyglądać jak lód na patyku o smaku truskawkowym. Przesunęłam więc swe nie pokryte dostatecznie ciało w kierunku nowego sklepu H&M/ wtedy w 2003 był nowy i połowa Polski nie chodziła jeszcze w HaMieZarze/ i oczom moim ukazał się Czarny Sweter. Czarny Sweter charakteryzował się tym, że był czarny. Miał ogromnego golfa i splot gruby skośny łańcuszkowaty lekko. Oprócz tego był krótki więc moja wybitna pupa byłaby doskonale widoczna poniżej Czarnego Swetra / przynajmniej w 2003 była wybitna/. Nawiązując do ekstazy nehwowej, której właśnie doświadczyłam, dokonałam sprintu na dystans 8 metrów, strzykając na boki śliniankami, dopadłam łupu i zaczęłam w nim gmerać. Gmeranie w ilości sztuk trzy zakończyło się wyciągnięciem za ogromny golf Czarnego Swetra numer 36.

Rzucając gałami na strony wszelakie w poszukiwaniu potencjalnej konkurencji, która mogłaby mi wyrwać Czarny Sweter, dokonałam kolejnego sprintu do przymierzalni. Obok kabiny stał Smutny Pan w Uniformie. Smutny Pan w Uniformie polegał na tym, że był smutny, w uniformie i patrzył czy nie ukradną. Nie kradli, więc Smutny Pan w Uniformie miał usta w kształcie ukośnika :/ Trzymając w ramionach Czarny Sweter musiałam poczekać na swoją kolej. W tym czasie zapoznałam się ze skarpetami we wszystkich kabinach, które wystawały spod desek.

Kiedy otworzyła się jedna z nich ( znaczy nie skarpeta tylko kabina ) w ułamku sekundy wyrzuciłam ze środka jakąś babę w podkolanówkach w paski i zaczęłam się rozkulbaczać. Obnażone me członki górne skierowały się do wnętrza Czarnego Swetra. Wsadziłam prawą rękę do łokcia, potem lewą rękę do łokcia, połowę głowy i w tym momencie utknęłam jak korek. Na wpół ślepa kręciłam się po kabinie obijając się o lustra i charcząc głucho. Zaklinowałam się okropnie, bo dół swetra nie był ni wuja pana elastyczny tylko jakiś nietaki. Znaczy się HaM odwalił popelinę.

Wiedziałam, że mam nos włożony we własny łokieć, okiem prawym widziałam przez dziurę w splocie drzwi ale nie mogłam zlokalizować swojej lewej ręki, która tkwiła gdzieś z tyłu. Oprócz tego mój za duży acz bardzo wrażliwy i obdarzony wieloma receptorami nos zaczął wykazywać zniecierpliwienie albowiem nie lubił mieć stosunków z włóknami. Nie mogłam w nim oczywiście podłubać, bo nie umiem dłubać w nosie łokciem. Jak ktoś z was umie to niech pokaże jak. W końcu udało mi się jakoś wyleźć z tego wszystkiego i obrzuciłam Czarny Sweter serią epitetów i onomatopei. Mój biedny nos z czoła opadł mi na brodę i Redakcja po ponownym założeniu swoich ubrań wyszła z kabiny wyglądając jak Irena Szewińska.

Podchodzę do Smutnego Pana w Uniformie.

- Panie, coś jess z tym golfem nietak! Utkłam w środku znaczy! Jakim prawem ja się tutaj właśnie teraz zapytowywuję! :/
- Z jakim golfem? :/
- NO Z TYM! CZARNYM GOLFEM CO GO DZIERŻĘ W DŁONI! :/
- To nie golf. To Czarny Sweter :/
- Wiem, że czarny! Za mały jess! :/
- Nie widzę! :/

„NO TO SMATRI SOŁDACIE JEDEN!” – pomyślałam sobie i na nowo zaczęłam pakować się do środka Czarnego Swetra przy facecie. Smutny Pan w Uniformie podszedł do mnie i spojrzał mi w oko przez dziurę w splocie. Potem zdjął go z mojej rozczochranej głowy, odwrócił i powiedział: To nie golf. To ściągacz.... :/





To może ja już poszłam. I już mnie tu nie ma? A to moja koleżanka napisała.

Uszanowania
GrossBoss

January 7, 2011

O tym, jak sroga Gotka jorgnęła ostro ze schodka.



Włochy: Zdredy
Kurtka: Punk Rave ==>>
Spodnium: Tja... Całe 20 zeta za niego Chińczykom zapłaciłam.
Buty: New Rock Reactor ==>> www.ebay.com
Bandana Podhijab: Luxor El Quorna Local Bazaar ==>>
Prezencja: Schodowo Glebowa
Statyści:

January 5, 2011

Hejże hopa! Umtarara! Dostać w gębę darem z DARA!

Ze wspomnień Redakcji...

Skończyłam projektowanie odzieży. Słowo. Krawiectwo lekkie. To dla tego tak dziwnie wyglądam. I dlatego robię coś zupełnie innego. Na przykład jestem GrossBossem na przykład albo sprzedaję odkurzacze i pralki. Czasem też robię meble i tarzam się w styropianie celem spłodzenia jakiejś płaskorzeźby. Krawcowa ze mnie jak z koziej dupy tromba, chodzę pospinana na agrafki inne takie Zbinki Statysty i raczej skłaniałam się do zamachu nożyczkami i maszyną na rzeczy z lumpeksów i przerabianie tysiąckrotne tego co w czeluściach mej szafy zwisa. Mam fioła na punkcie udziwniania odzienia oraz zakupów i szperactwa. Wiem, że jest to straszne, ale to chyba ma nawet jakąś swoją nazwę. Szopofobia for golectrend w moim przypadku. Golec bo żeby Mociupani jak najtani. Z Chinów albo z dziadów. Precz z z zapiergalactwem galeriowym. Precz z ruszaniem zadu!

Moja rodzina składa się z Pani Chomikowej Dawczyni Życia, która to Dawczyni Życia od lat 70-tych kiedy to wyklułam się prosto w łono komuny, chomikowała wszystko co zdołała zgromadzić z odzieży. Zresztą słynne już „paczki z Ameryki” zawierające oprócz pomarańczowej margaryny i pomarańczowego sera żółtego inne nie przetrzepane na granicy rzeczy, co stały się dla mnie kopalnią skarbów. Sprawa wyglądała następująco...

Rok 1982. Lato. Świetlica zakładu pracy, PSS Społem czy czegoś. Pod świetlicą kolejka. W kolejce stoją babcie, dziadki, ojcowie, matki, dzieci, psy, koty, mrówki, czerwone tramwaje. Panuje nastrój ogólnego podniecenia. Panie w nadobnych beretach, przy machnięciu włosem i rzęsem, obdarzają całe towarzystwo cieniami w kolorach cyanu i magenty, przepraszają, że nie przeprosiły, ale za przeproszeniem tu stały i ten. Podekscytowani staruszkowie, żwawo wymachują laseczkami usiłują bez kolejki przesunąć się w kolejce. Dzieci wyją, bo dla nich nie starczy i staruszkowie laseczkami zagradzają im dziury. Czekamy... Dawczyni Życia wyekspediowała nas do kolejki PO DARY, bo liczyła pewnie na to, że znajdzie się tam jakaś czekolada albo inna rajstopa. Każda osoba ( znaczy się te które zdążą i dla nich starczy) ma otrzymać worek odzieży i jakiś tam karton z żarciem. Z czego w worku, który otrzyma dziecko zamiast rzeczy dla dziecka, równie dobrze mogą znaleźć się laczki damskie nr. 51, suknia wieczorowa – ślubna z bufkamy obwód w biuście 144, czy ogrodniczki dla ciężarnej, kapota stróża z Alaski czy męskie majtki po businessmanie z NewYorku

Loteria trwa.

Razem z Ikarusem nerwowo tupiemy w asfalt starymi tenisówkami. Po otwarciu drzwi, zostajemy wessane do środka w pozycji poziomej, przemieszczamy się w stanie nieważkości jakieś 10 metrów wśród okrzyków, owłosionych ud, lasek staruszków, co porzucili je hożo i biegną, obsasów i sandałów. Lądujemy w dużej sali rzucone na glebę jak dwa worki ziemniaków obok DARÓW z odzieżą. Ikarus, która wtedy miała 5 lat, chwyta najbliższy metrowy wór i zaczyna ciągnąć go w stronę wyjścia awaryjnego. Wór jest wielki, srogi i oporny, więc siostra wygląda przy nim jak żuczek gnojarek ze swoją kulką.

Ja w tym czasie na czworaka ciągnę drugi wór, mijam laski, stopy w obuwiu z GSU, a drugą ręką popycham pudło z nie wiem czym, ale się dowiem jak dopcham. Jakoś docieramy do domu. Podtrzymując się nawzajem, z lekko podartymi worami i tajemniczym kartonem przynosimy do domu zbiory.

No to nas OBDARZYLI: dużo za dużych spodni, czerwone a k u r a t ogrodniczki ( w których chodziłam aż do 12 roku życia, chociaż wpijały mi się w tyłek i wyglądałam jakbym przecięta na pół szła na pijawki) czarna pelerynę podbitą podszewką w kratkę ( to taki normalnie wczesny gotyk był a ja kretynka 10 lat póżniej zdemolowałam ją pod wpływem mody i uszyłam z niej kurtkę łolaboga :/) i wiele innych ciekawych okazów w rozmiarach 40 do 50. W kartonie figurowała tyz czekolada Milka, pomarańczowy ser i margaryna oraz standartowo pocięte gazety i cegła zamiast konserwowej szynki co jom opisali na opakowaniu. Ktoś musiał być miłosiernym chujkiem skoro zostawił nam tę jedną czekoladę. I cóz moje duszki... Wychodzę z założenia, że te moja dzisiejsza Szopofobia for golectrend, to chyba spuścizna czasów kryzysu i ciągłego polowania na okazje plus zwyczaje mojej rodzicielki.


Ciekawe czy tylko ja mam takie wrażenie, czy reszta roczników 70-tych tyż?






Aha. I Panie Doktorze Zdyb, czy jeśli podczas wysyłania maila do Qingdao lub Pekinu drga mnie lewa powieka to już powinnam odkładać na blepharoplastykie?

Z wyrazami GrossBoss


January 2, 2011

Urban Jungle zza okien, oczami zabija na raty. Rozwiane powietrzem i piórem, odjeżdża do stacji Rabaty.


Pix by Ikarus :)

Włochy: Moje + włosy na taśmie- human hair 60cm /Qingdao China 8 USD/
Sukienka: Hammerhiroko + DYI fake furzogonem / jak widać rozpiergoliło mi się skutecznie przed samymi zdjęciami więc musiałam se półdupek podpiąć spinką/ A ogon zwiesa tam gdzie ma zwiesać. Czyli własnie na półdupku. Był z tyłu ale na Zbince Statyście nijak usiąść nie mogłam.
Legginsy: Amisu
Buty: Rock Rider ==>> www.ebay.com
Torba: Restyle.pl / no więc gdyż z wielkim gulem ale zaczekałam na nową kolekcję. Poprzednie darły się po miesiącu bo zrobili je z jakiegoś odpadu po majtkach babci ufarbowanych na grafit zamiast z ekoskóry/
Adder Bite Ring: Alchemy Gothic 2010 Collection
Pióropusz: Na zabawę w żłobku :P ==>> Partybox.pl
Prezencja: Metro Kierunek Rabaty / BTW nie. Nie jesteśmy z żadnej gazety. Jesteśmy z blogspota. I jakby nie patrzeć - było ciepło. Znaczy się sesja Bezgila. Metro Warszawskie Sp. z o.o. dało radę/
Statyści: &



December 28, 2010

Kobieta biurowa czasem strzeli fopa gdy montuje radijo na widoku chłopa.

Ze wspomnień Redakcji...

Ponieważ kobiety biura muszą nosić się biurowo, Redakcja takoż i do taczki zakłada czasem jakiś laczek z 10cm wyrostkiem dolnym. Do tego opala nogi pończochami firmy Gatta w kolorze opalonych nóg, które opalają mnie te nogi na złoty brąz. Oprócz tego nakłada na grzbiet marynarę w pasie wciętą, która bardzo wcina mnie w pasie a pod spód tę...no... No spódnicę. Dzięki temu wyglądam jak ktoś zupełnie niepodobny do mnie i czasem muszę bardzo uważać bo noga poleci mi za bardzo w przód. To z braku moich kilogramowych butów obitych blachą i środek ciężkości przemieszcza się nie tam gdzie trzeba.

Wytuptuję więc służbowe dróżki tam i spowrotem. Tam aby sporządzić bardzo przystojnego kiepka z mentolka a spowrotem aby po sporządzeniu kiepka pojechać windą parę pięter w górę i w drodze powrotnej opłakać sytuację, że kiepek powstał za szybko. Między sporządzaniem kiepków jestem straszną służbistką oraz prawdziwą biurwą suką jeśli chodzi o wymagania własne. Taczka pali mnie się w ręcach, budżet rośnie z dnia na dzień a moje akcje idą w górę jak nie wiem co. Przynajmniej tak sobie wmawiam tupiąc w te i we wte.

Dopiero w piątek, kiedy następuje casual friday a ja wejdę w moje potworne buciska mogę sobie spokojnie się właśnie wtedy wyluzować. Wtedy właśnie powstają wokół mnie kolejne legendy. Opowiadania dotyczą ilości zażywanych przeze mnie środków psychotropowych, moich skłonności do sadystycznego obnoszenia się z tatuażami, o tym, że po pracy dorabiam jako tancerka w klubach go-go, że uprawiam seks w przebieralniach damskich i męskich, że jestem poprzebijana nie tylko na języku, że gwałcę dziewice, używam pejcza na zmianę z variografem, kiedy z gardła wyrywam moim kochankom i kochankom wyznania miłosne, że odbijam cudze żony, że nie wolno mnie zaczepiać w biurze, bo demoluję oralnie w tempie błyskawicy. Słynna zwłaszcza jest opowieść o przywiązaniu do wyrka na imprezie gołego, niewiernego męczyzna, którego obejrzało sobie potem jakieś 40 osób. Męczyzna leżała w tym czasie uwiązana do ramy jak w "Nagim instynkcie", którego to uwiązania sprawcą był wiadomo kto. Bycie firmową dziwaczką jest dla mnie punktem G. bo nigdy nie wiadomo czy nie rzucę się z nożem do papieru na pana z kanapkami co przyniósł z papryką a nie powienien lub czy nie przybiję sobie kolczykami powiek do czoła, żeby nie zasypiać do biura. Mniam!

Siedzę więc w swojej dżungli słuchając Rammsteina lub innego Evil's Toy, bo w biurowcu jest wszystko oprócz zasięgu innego radia niż RMF. Wesołe przyśpiewki Garu Iglezjasa czy Wilka Golca-Dion, oraz inwigilacja mojego gustu w postaci gwałcenia mnie radami" Jeśli zadzwoni do pani/pana telefon i MASZ WURWA POWIEDZIEĆ, ŻE SŁUCHASZ EREMEFU" powodują u mnie chęć narzygania w doniczkę co po prawej ręce mam. Dlatego też gremium pokojowe wpadło na pomysł, żeby może by tak przynieść jakieś inne radio, bo to chyba jest gadżet z Krakowa z numerem seryjnym o12-2000000. Dwa dni później do pokoju weszło nowe radio, które najpierw odbyło stosunek z kontaktem, potem z verticalem, potem z palcem koleżanki a potem trzasnęło, chrypnęło i wyrzuciło z siebie " Zdrowaś Mario łaskiś pełna... " Jak nas cztery stało wtedy tak wrzasnęłyśmy jak na komendę "Jezusmariawurwamać!" i rzuciłyśmy się jak ruggbyści na nieszczęsny plastik. Wyrżnięty w łeb plastik zdechł miłościwie z modlitwą na ustach. I tak zaczęła się nasza przygoda ze środkami publicznego przekazu. W czwartek na parapecie stały 3 odbiorniki, z których pierwszy odbierał Kraków, drugi Niebo a trzeci radio Zet. Miałyśmy więc do wyboru. Albo zagjebać się po francusku przy Krakowie i Zetce albo zagjebać się z pacierzem na warach przy Bożej Radości jak Rzeka.

Kiedy nadszedł kolejny poniedziałek, do pokoju wsunęłła się chyłkiem Pani E. Pani E. niosła pod pachą czwarte radio, które na pewno będzie odbierało rockowe nasze ulubione na 94. Kobiety biura wyszły zza szafy i stanęły przy mnie jak strzykwy. Znaczy Redakcja ma montować. Redakcja ubrana przepisowo w laczka z obcachem, kieckę dokolanową i marynarę. Kiedy strzykwy postawiły mnie na pulpicie czarne radio i zaczęły pochrząkiwać nieartykułowanym językiem Związku Zawodowego Przeciwko Trzaskom a potem wyszły, skumałam, że skręcanie krzeseł to nie jest szczyt moich możliwości. Trzeba mi jeszcze terapii wstrząsowej. Radia stały sobie naprzeciwko szklanych drzwi, z których rozchodził się piękny widok na korytarz szerokości metra, gdzie co chwilę przewalały się tabuny bardzo zajętych menadżerów i menadżerów menadżerów oraz szefów menadżerów.

Bierę więc nowy ekłipment i idę do parapeta. Obok parapeta stoi biurko sąsiadki zza szafy. Bokiem do szklanych drzwi. Zapuściłam pawia ( przepraszam żurawia) co by wpiąć ekłipment w kontakt. Zamiast kontaktu zobaczyłam pod biurkiem kokon z Matrixa. Cztery kontakty plus przedłużacz wypełniały całkiem srogie kilometry czarnych jelit. Chyba wpięte tam było całe biuro. Zapuściłam się głębiej gdzie wyłoniły się o dziwo jakieś dwie łyse dziurki pod biurkiem po drugiej stronie. ( wszystkie osoby, które ujrzały w wyobraźni kolejną legendę proszę o włączenie wygaszacza ekranu) Ległam na kolana z kablem w ręce i leżę. Obcachy wbiłam w chodnik jak trzeba. Świecę wypietym tyłkiem jak gromnica jaka.

Kiedy wczołgałam się pod biurko i wsadziłam kontakt w łyse dziurki nadszedł czas aby się wycofać. Poczęłłam ochoczo manewrować dolną połową jak nie wiem. Przynajmniej wtedy nie wiedziałam. Dopiero się dowiedziałam, jak przypomniałam sobie, że wcześniej przeczołgałam się pod deską co sterczy pod biurkiem jako ochrona przed chyba podglądaniem, stwierdziłam, że tyłem pod deską to ja ni wuja pana nie przejdę. No to jak nie tyłem to na wznak. Obróciłam się na plecy i wracam. Decha wisi mi nad głową niczym gilotyna ale twardo prę naprzód. Kiecka - zmarszczona purchawka postanowiła zwiedzić okolice pasa tyle, że po drugiej stronie. Kiedy wystawiłam łeb spod stołu, za szklaną szybą stał Pan Dyrektor, jego zastępca, dwóch handlowców i klient, z którym byłam umówiona za 15 minut w sali konferencyjnej. Tyle, że zamiast bardzo profesjonalnej pani handlowiec, grupa ta ujrzała najpierw wielki sunący równolegle do drzwi rozkrok rodem z porodówki, potem sunący równolegle rozkrok zakończony z jednej strony koronkowymi paskami samonośnych pończoch a na samym końcu rozkrok pełny, gdzie za zmysłową koronką pojawiły się bokserki w kolorze pomarańczowo-oczojebnym.



To może teraz puenta.
W biurze łyse dziurki najlepiej wypełniać po 17.00

Z wyrazami GrossBoss


December 21, 2010

Zgil wurwa czyli jak być najbardziejmodniejszym.

Aby być najbardziejmodniejszym należy wziąć jak niżej. Spódnicę ze tiula, kozak koturn, leggins Z DZIUROM / a najlepiej nie/ czapkie uszatkie, kurtkie pilotkie , ogon, wskoczyc w zaspę i strzelić sobie fotki w stylu „jak nie odetne sem żuchwom języka to jeszcze-SZCZE-SZCZE wytrzyma-MA-MA-M i zaraz poprawie odcień twarzy w PS zdejmując filtrem magenta odcień trupka z lica mego mondie” Może dostanę o jeden komentarz więcej.

Rece opadaja moje Panie. Nimfy z miast i sioł Polandii, w zwiewnych wdziankach pląsające po zaspie z glutem wielkosci Paryża są dla nas zajebista inspiracją. Z kolei dla nich inspiracją są te z glutem wielkości Nowego Yorku, które stoją w zaspie w Paryżu, albo innym Lookbooku w Kanadzie lub Londynie.


To chyba jakiś konkurs ktoś ogłosił pt: „Kreowanie trendów z gilem. Jak zostać debilem?”.

Kreowanie trendów z gilem wzięło się chyba z potrzeby zastosowania nowych środków reanimacji i testowania jak hipotermia wpływa na wzrost statystyk oglądalności joł?

A może to ja jestem nieteges. Nie na czasie. Stanie na 15 stopniowym mrozie w gaciach z H&M ma tylko wtedy sens kiedy w te gacie moje Panie nasikacie, żeby wam zad nie odpadł*. Nie wierze moje Duszki, że tak sobie popychacie w tych krótkich majtach na dziurawych legginsach na zakupy na targ albo do Gnojarka na piechotkę. Może chceta sobie zafundować wzorki na nogach? Zamiast opalać odmrażamy? Tam gdzie czarne różowe, tam gdzie dziurka fijolet. Zajebiście normalnie . Wzruszyłam się prawie z tego wszystkiego :’/

* po nasikaniu trzeba niezwłocznie udać się do temperatury pokojowej pod zagrożeniem zabetonowania sobie tego i owego.



Co tam jeszcze chciałam rzec. Że nowy trend na futrzane czapeczki za 500 PLN to już inna historia Panie Ekscelencje :) ?



- Szefowo. Tera bedą Pani Kierowniczki nienawidzieć normalnie. Juz dostałam osiem maili najpretensjonalniejszych.
- Wiem. Mogą mnie nienawidzieć koło kaloryfera z herbatkom wiszącom na kłykciu. Przynajmniej sto odmrożonych mniej.

December 15, 2010

Jestem zakochana w mordzie TEGO pana.




Pix by GrossBoss Ludź Nikon

Włochy: Custom Made Human Hair Lace Wig Silky Straight 24 inches colour 1b + silk top hidden knots ==> Qingdao China Dreamsea Hair Factory
Buty : BHM / Hurghada Egipt/
Spodnium: Gemello
Koszulka: Galliano
/ upolowałam na ebay-u za 22 USD :)/
Diadem: Kupiłam na dziadach w 2004, żeby być zajebiście najorginalniejsza oraz iż bo mieć w czym wejść do Utopii ale kolega Wciągacz Koksik Bramkarz mnie nie wpuścił
Prezencja: Tronowa Obokkiblowa.
Statyści: Brak :P