Translate

October 25, 2012

I love the world. Kalash People from Pakistan


Jako że mam nadzieję, że normalnie zdam te egzaminancjum i zostanę ostatnim przed deregulancjum rocznikiem pilotów, postanowiłam dzielić się z Wami ciekawostkami nie tylko z Egiptu ale z całego świata.

I jako że zwykle OMIJAM SZEROKIM ŁUKIEM standardowe trasy turystyczne aby zagłębić się w tajemnice i przeróżnego rodzaju ciekawostki, dzisiaj opowieść o pewnym plemieniu, które warto poznać choćby ze względu na wizualna ucztę dla oka :)






W górach Hindikuszu w Pakistanie gdzieś gdzie od zachodu oddziela ich pasmo Safed Koh a na wschodzie Himalaje i góry Karakorum żyją ludzie o białej skórze i błękitnych oczach. Twierdzą, że mieszkają w Pakistanie od tysięcy lat. Niektórzy uważają, że są potomkami helleńskich żołnierzy Aleksandra Wielkiego, choć ich prawdziwe pochodzenie etniczne jest wciąż nieznane.

Jest ich około 6.000 z czego połowa praktykuje prastarą religię pogańską Politeizm a druga połowa Islam. Pierwsza połowa wierzy w 12 głównych bogów i bogiń personifikujących różne siły Natury. Druga w Allaha i wielkiego Proroka. Jak sie dogadują nie wiem. Kalasze stworzyli swój własny wydajny system nawadniania pól, dzięki czemu mają co jeść, hodują kozy / które notabene potem składają w ofierze swoim 12 bogom /. Uprawiają również morwy i wytwarzają z ich owoców wino (zakazane przez islam) Rozumiemy, że jest to chyba najdziwniejsze miejsce na świecie jeśli chodzi o starcie dwóch religii.

Kalasze zamieszkują charakterystyczne domy, wyglądające jak schodki przyklejone na stoku gór, z drewna i kamienia, o płaskich dachach.

Jeśli wpuszczono by tam GrossBossa Redakcję to sami wiecie znając moje zamiłowanie do tego typu strojów jak by wyglądał mój bagaż powrotny. Hafty Kalaszów są po prostu zachwycające. Warkoczęta i cała reszta / sami wiecie jak mnie ROZCZULAJĄ wszelakiego typu warkoczęta/ dosłownie powala z nóg i słowo daje siedzę sobie teraz tutaj. Sama blada i pociagająca nosem, że w Hindikuszu NIE MA kurcze  
kalash-embroidery-market.com



Uszanowania  :']

GrossBoss

Oto film-fota z roboty Pilota. Praga 09 2012 :)



October 24, 2012

We love it in Egypt! Towel Animals :)))




Jesli ktoś odwiedza hotele w Hurghadzie niech mi nie powie czego z ręcznika obsługa poskładać nie umi. Według mnie wszystko umi. Kiedy pierwszy raz pojechałam do Hurghaday / ekhe drzewiej to bywało w roku chyba sama już nie pamiętam którym ale będzie z 13 lat temu/ wytwory owe tak mi sie spodobały, że dzisiaj wrzucam Wam dosyć solidna galerię.

Oznaką nie bycia dupkiem lub Prawidłowym Turysto jest podarowanie tym co harują za 300 funtów egipskich na mc choćby kilku funtów za piękne poskładanie bawełny. Bo często maja na utrzymaniu i po 9 osób. A jeśli ktoś goszczących w progach Empire Hotel, Palma de Mirette lub Hiltona uważa, że to słaba sztuka niech wurwa sam po sobie czasem posprząta a oszczędzone 2 złote odłoży na potem i wyda na Prozac.

Uszanowania
GrossBoss

Enjoy!


Instagremium vel post premium





October 23, 2012

Lea Demolka wspomina dzieciństwo czyli przypowieść o basenie

Dzisiaj będzie sroga niezwykle przypowieść. Dlatego też bardzo proszę jej nie czytać, bo grozi to rozszepieniem osobowości, z których pierwsza będzie posiadać IQ muchomora sromotnikowego a druga IQ krowiego placka wesoło wylegującego się na łące.

(...)
Już?
(...)

Przypowieść będzie traktowała na temat jak zwykle własny z przeszłości zamierzchłej, kiedy Redakcja pacholęciem była. Pachole płci wówczas niesprecyzowanej albowiem pieczarka na kijku płci nie posiada, zostało koedukacyjnie skierowane na basen kryty.

Ponieważ domyslam się po waszych komentarzach, że zaraz wyobrazicie sobie mnie nakrytą nocnikiem, z kiszką stolcową na wierzchu wpuszczoną w torebkę z celofanu, pozwolita, że wyprowadzę was z błędu. Basen był kryty, nie ja. Basen był również wyposażony w parę Wrzeszczaczy w podeszłym wieku. Wrzeszczacz Zygmunt dorósł do długości 190cm i wieku 65 lat. Wrzeszczacz Zygmunt posiadał potworną ilość włosów nad smagłą twarzą i najgłośniejszy baryton jaki w życiu słyszałam. Nadmienię, że baryton Zygmunta odbijał się od kafelków z taką siłą i szybkością, że gdyby zabłąkał się tam nietoperz, biedak zapiergoliłby łbem w ścianę na pierwszym wirażu zabity ultradźwiękiem. Oczywiście nie Zygmunt, tylko ten nietoperz. Wrzeszczacz Zygmunt posiadał na wyposażeniu około 10 skrzypiących, gumowych czepków kąpielowych ( w tym jeden z kwiatkiem), dwadzieścia par klapek z resztkami odmoczonej skóry poprzednich użytkowników, około 50 wieszaków na ubrania, przenośny telewizor radziecki, radziecki termos ( ukłony drogi sąsiedzie) i żonę Gienię.

Żona Gienia posiadała najbardziej jazgotliwy sopran jaki w życiu słyszałam. Sopran na dźwięk którego całe rodziny watachami wyskakiwały prawie na golasa z szatni, bo czas się kończył. Wrzeszczacz Gienia rządziła w szatni damskiej a Zygmunt w męskiej.

Po pierwsze. Idąc na basen byłeś pewien, że prawie na pewno cię z niego wyrzucą. Po drugie byłeś pewien, że jeden z Wrzeszczczów na ciebie nawrzeszczy. Ponieważ była bieda i klapki japonki były tylko w dużych rozmiarach, ja niejako zawsze musiałam do Zygmunta gębę otworzyć coby poprosić o klapki. Inaczej ni wuja pana nie weszłabym do szatni, gdzie przyczajona jak gepard czychała Genowefa. Klapciory te ogromne zakładałam na skarpety i za drzwiami od razu zdejmowałam je, bo odpady po pływakach zwłaszcza te ze stóp nie mogły mieć ze mną kontaktu. Skarpy mokre jak szmata przyczyniały się więc do czystości ogólnej przybytku owego.

W przebieralni wyskakiwało na mnie ogromne babsko z okrzykiem Masz 5 minut na założenie gaci i czepka! Inaczej byłam wyciągana za czepek w majtkach własnych co ich nie zdążyłam zmienić. Jak już zdążyłam z tym czepkiem i kostiumem, Pani Gienia kierowała zastraszone stado kobiet i dzieci płci mojej pod obowiązkowe prysznice, bo bez prysznica nie wpuszczno. Nie wiem wurwa dlaczego. I tak miałam być mokra. Część kobiet z szatni Gieni leczy się teraz pewnie u psychiatrów, albowiem nie wiejdą pod prysznic jak nie nawrzeszcy na nią mąż. O czepku nie wspomnę.

Dobra :/

Tego dnia jak zwykle skierowano naszą klasę na pływalnię. O dziwo udało mi się ominąć Zygmunta, który rzucił się ze swoją siwą szopą na kolegę Malinowkiego. Malinowski zapomniał zdjąć buty i za karę dostał zakaz kąpieli. Pan od WF-u też by dostał, ale nie mógł, bo musiał nas pilnować. Kiedy usiłował przepraszać Wrzeszczacza za kolegę Malinowskiego, Zygmunt o mało nie uśmiercił go decybelem. Uzgodniono konsensus i Malinowski poszedł pływać. Na 20 minut. Taka kara. Żałowałam, że to nie ja, bo wstręt do krytych basenów mam od zawsze.

Na basenie było jak zwykle nudno. Chłopaki ściągali dziewczynom gacie i biustonosze z płaskich klatek. Dziewczyny ściągały chłopakom gacie, za to nie ściągały im biustonoszy. No nuda mówię wam.
Po 10 minutach otworzyły się drzwi od męskiej przebieralni i zobaczyłam szybującego Malinowskiego. Pewnie Zygmunt podarował mu napęd własną nogą. Wszyscy rzucili się do kolegi, żeby go pocieszać. Ja w tym czasie pokonywałam bardzo długi dystans pływacki - jakieś 5 metrów i puchłam z braku kondycji. Mogłam w sumie sobie spokojnie osiąść na środku trzymając się takiej liny, co rozdziela tory pływackie, ale wolałam spróbować czy jak się zacznę topić, to uratuje mnie Pan Ratownik. Ach... co to był za ratownik! Wszystkie dziewki do niego piszczały jak te kaczuszki w wannie. Oprócz mnie. Ileż to razy widziałam jak koleżanki siniały na moich oczach puszczając bąble paszczami aż bańki szli i wydawały z siebie skrzeki topielców. Pewnie myślały, że Pan Ratownik jako ten szczupak skoczy na nie z podestu i wyniesie na brzeg wpijając się karminowymi ustami w szczerbatą gębę denatki. I znowu nuda. Nie było ani denatki ani akcji ani nic. W sumie to głupie te baby jak nie wiem co. Powinny łyknąć chlor, opaść na dno a potem wytoczyć gościowi proces o molestowanie.

Odlepiłam się od liny z tej nudy i płynę. Płynę... płynę... płynę... Nagle na horyzoncie zamajaczył mnie się jakiś kształt obły. Co jest? - myślę. Nabrałam powietrza i zaczęłam grzmocić kończynami normalnie jak Otylia Jędrzejczak. No normalnie nie wiem jak, normalnie. Wyprułam karykaturą kraula jak jakaś barakuda co poluje na śledzia.
I to był mój ostatni raz kiedy poszłam na basen.



Nie wiem czy ktoś z was uciekał kiedyś przed pływającą kupą. Ja tak. Wiem tylko, że wtedy pierwszy raz goniło mnie gówno. Do tego powierzchniowo-pławne. I chyba tylko wtedy wrzeszczałam głośniej niż Zygmunt, Gienia i Ratownik razem wzięci. O Malinowskim nie wspomnę.
Może tylko dodam puentę.

Podstawowym wyposażeniem Słonecznego Patrolu powinna być siatka na motyle

Z wyrazami
Redakcja

October 22, 2012

Ciekawostki Egipskie czyli rozprawka o kotach.


Podobno wszystkie ludzie z dredami na głowie kochają koty. Jakby się tak rozejrzeć po blogosferze to chyba prawda. Co zaglądam do jakiś zamotanych albo zaturbanionych tak mi kicia przed nosem lata.

Dzisiaj krótko ale na temat egipskich kotów.  Jeśli ktoś interesuje się Egiptem, ma oczywiście przed nosem Boginię Bastet, któa była przedstawiana jako kot albo jako niewiasta z głową kota. Rozumita. Egipcjanie czcili ją jako boginie płodności i miłości. Ją. A nie Hator od "Siedmiu życzeń" i Rademenesa. Rozumiem iż to dlatego, że od wieków wysłuchiwali marcowania kotów i ich wesołych przyśpiewek. To jak wesołe mogą być te kocie przyśpiewki wiedzą ci, co mają koty nie-wy-ka-stro-wa-ne.  Wysokie C co wieczór a opcją Rihanny po spidzie na żywo. Powodzenia.  Ale wracamy do Bastet.

Nieczuli, pozbawieni uczuć starożytni oczywiście składali ofiary swoim bogom czcząc ich w sposób różnoraki. W przedpokoju świątyni Bastet czekały zatem klatki pełne kotów, z których każdy wierny mógł sobie wybrać jedengo pupila. Nastepnie pupilek był ukatrupiany przez kapłana i mumifikowany

jako prezent dla zaświatów a dla doczesnych stolat i dużo zdrowia.

Dziękuję postoję.

Innaczej sprawa miała się gdy pupilek rodziny zdechł.

Pożegnanie kota odbywało się słowo honoru niezwykle uroczyście. Z tej to okazji ojciec rodziny lub dziadek - kto tam właśnie aktualnie był zwierzchnikiem - golił sobie brew. Lub dwie.

To powiem Wam kurcze trudne jest dla faceta. Nie mieć brwi. Nie można się zmarszczyć z nerwów na czwarto żonę bo polewka z molechei był niesłona ani zdziwić, że se kobita poradziła i pożyczyła od sąsiadki.  Nie można sobie normalnie poślinić palca i uczesać Breżnewa. Nie można se w końcu wydepilować jak Wam tutaj wklejała ostatnio . Nitkami.

Jak już ogolił te brew to czasem golił też całe ciało.

Nie wiemy co robił z temi włosami. Może golił też kota a żona na drutach-patyczkach robiła mu skarpety na porę zimową. Jak ogolił żonę to miał podkolanówki. Albo kalesony nawet. Na szelkach ekhe. No i  miał dwa w jednym. Nosił ze sobą JaBesseMruczka i do tego było mu ciepło na pustyni marcem.

Bo w marcu na pustyni nocą kurcze ziemno. Całe 4 stopnie.

Uszanowania
GrossBoss



Saturday Visual plus Look-bike casual.

update. Właśnie się zgapiłam ILE darmowej reklamy nastrzelałam pewnym firmom. Chciałam zatem nadmienić, że jedna z owych firm dała ciała dwa tygodnie temu bo telewizor OWEJ firmy zdechł mi znowu dwa lata po naprawie. Więc nie polecam.
A Album na FB delated
Pozdrawiam, GB

dodam go sobie po updacie. KWADRATAMI. Bo teraz wszyscy myślo, że mi kto zapłacił. Za te eSki. Niedoczekanie



Pix by ikarus

Jacket: SH /kupiony w /1998/
Obutki: Electric Motorbike Michael Antonio shoes
Leather Leggins: SH
Sweter - Ach sweter :P Historia "O tem jak to jest mieć pietra podczas wdziewannia swetra. Fashion Fict Faction by LMProduction " tutaj ==>>
Jelewry / Necklace / właściwie dwa paski/: SH - 4 PLN - reszta z upolowanych za 9 zeta skarbów tutaj ==>
Double Finger Radio Ring: LOKO
Watch: LOKO
Prezencja: SzklanoPogodowa

p/s pozdrawiamy obsługę sklepu. Zwłaszcza Pana w żółtym :P

You need something? Don't be shy to write me an e'mail. My Facebook.