Translate

January 21, 2013

Fashion Fict Faction by L.M.Production. czyli co starożytne Egipcjanki w kosmetyczce nosiły :)

Dzisiaj poruszymy bardzo ciekawy temat czyli co starożytne Egipcjanki w swych kosmetyczkach nosiły. A nosiły mociumpanie pół apteki. Miały w swych zasobach więc różnorakie kremy , do których produkcji używano tłuszczy mineralnych i roślinnych, tłuszczy zwierzęcych / gęsiego, rybiego, z krowy i z hipopotama/ , mleka, miodu i wosku.

Do tego mieszano owe tłuszcze ze składnikami roślinnymi a więc z olejkiem z oliwek, safloru, krokosza / do dziś używanego jako składnik mydła/ rącznika pospolitego / olej rycynowy/ oraz drzewa moringa / który do dziś polecany jest do pielęgnacji i zmiękczania skóry i włosów/ oraz na przykład wyciągiem z nagietka

Kosmetyki Egipcjanek składały się również ze sproszkowanych minerałów czyli na przykład z soli wymieszanej z miodem LUB proszek alabastrowy z węglanu sodowego / stosowany do dziś/ mazidła owe nasze drogie Panie stosowały do oczyszczania skóry twarzy i dekoltu.

Te, które było na to stać kąpały się w kozim mleku / prekursorka Kleopatra/ Kąpiel droga ale dzisiejsza medycyna wie iż zawiera alfa-hydrokwasy – wygładzające i uelastyczniające skórę.

Kiedy pisałam Wam w 2010 o modzie panującej nam miłościwie w starożytnym Egipcie czyli o ogromnych perukach, gdzie wstawiano dziurawy uperfumowany ostrosłupek nikt nie przypuszczał, że perfumy w formie olejków do dzisiejszego dnia będą zachwycać wszystkich przyjezdnych i zostaną tak zwaną ekstraklasą przemysłu perfumeryjnego. Zresztą sama mam używam i wolę te olejki bardziej niż śmierdzące alkoholem wytwory z perfumerii.

kremy do włosów, peruk i wszelkiej sierści które Wam opisałam, również polecam, bo moje drogie koleżanki, które je używają aż pieją z zachwytu.

Uściski! Lea


Egipska kosmetyczka z około 1400 r. p.n.e.

p/s pracę na temat egipskich kosmetyków będziemy zawdzięczać Pani Roksanie Burek z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, dzięki której powstał ten tekst.

January 20, 2013

Wycieczki fakultatywne Hurghada :)

Dzień dobry wszystkim :)

zapraszam serdecznie do zapoznania się z nasza ofertą wycieczek fakultatywnych organizowanych z Hurghady. Wycieczki obejmują zarówno te morskie / nurkowanie na rafach koralowych - głębinowe i z fajką /snorkeling, diving/ , rejsy - jachty, łodzie / w tym łódź ze szklanym dnem/, Wyspa Giftun Island, Wyspa Paradise Island, El Gouna, / jak również krajoznawcze / Luxor, Kair, "Poznaj prawdziwy Egipt"

 City Tour, Jeep Safari Trip, Quad Safari, Delfinarium, pobyt w aqua parku przy hotelu Pickalbatros Jungle Park.

W ramach naszej gościny chcielibyśmy zaproponowac naszym przyjaciołom skorzystanie ze wszystkich możliwości turystyki specjalistycznej czyli np. kursów nurkowania, spadochronowych itp.
jak również z zaplecza czyli możliwości wynajmu mieszkań z pominięciem agencji nieruchomości.

Ponieważ mam przyjemność dzisiaj otworzyć nową zakładkę na moim blogu /która niedługo przekształci się w pełni działająca stronę www - będę ją aktualizować w miarę możliwości/

W przypadku pytań serdecznie służę pomocą.
leamun@poczta.fm




January 19, 2013

Siostrzyczki

... Qorna. Epicentrum rodziny i epicentrum spotkań. Każda osoba wracająca czy nadjeżdżająca jako świeży przybysz witana jest wesołymi okrzykami dzieci, które choć na chwilę moga uczepic się zderzaka samochodu. Czterolatki a nawet trzylatki chadzają swoimi drogami. Bez uczucia strachu, że ktoś zabierze, ukradnie, skrzywdzi...

Oczy matek, ciotek - czujne i wiecznie śledzące ogarniają wielkie stado przedszkolaków, które same uczą się życia i tego jak wywalczyć własną pozycję, obronić swoje zdanie czasem krzykiem, czasem pięścią, czasem za pomocą kępy wyrwanych włosów.

I kiedy tak patrzę na Wolne Dzieci, żal mi tych zamkniętych w betonowych blokach, zamkniętych na placach zabaw. Tu nie chodź, tam nie idź, nie odzywaj się do ludzi, nie wolno, niebezpiecznie, pamietaj że ktoś cię może zabrać, skrzywdzić, obrazić...

Dzieci wychuchane w swoich różowych pokoikach z lapotopami, playstation, którym poświęcają godziny czasu, podczas gdy rodzice zmęczeni po miejskim korku maja swoje zajęcia - niekoniecznie związane z dzieckiem.




I przypomina mi się moje dzieciństwo kiedy matki z balkonów krzyczały, że Dobranocka, że Koziołek Matołek z Bolkiem i Lolkiem i Kolargolem, Mają, Guciem i Brombą.
Przypomina mi się jak wracaliśmy z podwórka bez strachu - podrapani, brudni, czasem ze śliwka pod okiem - wywalczoną w solówach. Szczęśliwi bez swoich różowych pokoików i elektroniki, która zastąpiła dzisiaj nianie, opiekunki, rodziny.

Kiedy stado trzylatek dociera do domu po całym dniu łażenia po opłotkach, sąsiadach, gościnach. Potargane, z glutem wiszącycm u nosa. Głodne czasem, z trofeum w postaci trzciny cukrowej obgryzionej z każdej strony do "kości"... tak sobie myślę, że jako mama wolę tą moją Leilę w Qornie niż w Warszwie zamkniętą w betonowej klatce z paniami od 8.00 do 17.00

I tylko wieczorem kiedy siostrzyczki zjedzą kolację pozwalam im być księżniczkami z bajki, elfami i całą resztą która w laptopie moim siedzi a Disney wyprodukował.

Chociaż z tego co widzę mogłyby się bez tego obejść smakiem :)

Uściski!
Lea




January 10, 2013

You don't believe WHAT i found in my kitchen czyli tajemnica Egipskich wampirów

Kiedy piszę Wam tego posta, znalezisko me spoczywa w torbie i słowodaję nie wiem co mam z nim zrobić.

Kiedy wczoraj po południu przyjmowaliśmy gości / w tym Jodie Foster słowo daję/ po skończonej kolacji, postanowiłam zabrac się za wyższe półki w kuchni. Wcześniej juz kątem oka zanotowałam na półce z przyprawami stare główki czosnku, jakiegoś Peta Statystę i rozsypany pieprz.

Kiedy Mister Mustafa przyniósł mi rano odkurzacz blokowy, którym wyszarpałam z dywanów pozostałości włosowe poprzednich lokatorów oraz tonę pachu naniesionego wichurą która notabene męczy nas od tygodnia, zostawiłam sobie deser w postaci kuchni na późny wieczór.

Była może jedenasta kiedy z latarką w zębach poświeciłam sobie na ową półeczkę, po czym z wrzaskiem wypuściłam z gęby diodę led i mało nie spadłam ze stołka na którym stałam.

Zęby wyskoczyły na mnie zza główki czosnku jak buźka Edwarda Cullena.

Nie wiem kto je tam zostawił i czy był to jakiś szczerbaty wampir, który sobie musi uzupełniać garnitur przez polowaniem. Do tej pory jestem w szoku, bo po dokładnym sprawdzeniu zębów okazało się, że są ludzkie. W dodadku z dziurą, założoną koronką i dwoma kłami wystającymi zza trójek.

Pisałam Wam mnóstwo o tajemnicach egipskich ale moja własna bije je wszystkie na głowę. Jak jest tu jakiś DENTYSTA to ja bardzo prosze aby mnie wyedukował i wydedukował co to do choroby jest o_O bo do tej pory nie wiem.















January 9, 2013

January 6, 2013

Hayati...

Witajta moje duszki :)


Dotarłam cała i zdrowa do wietrznej Hurghady gdzie wiatry łby urywają tuż po 17.00 kiedy to słońce schowa się za górami.

Proszę was... jakbyśta zobaczyli w jaki sposób sie przeteleportowałam do tej Hurghaday to byśta pękli ze smiechu. Najpierw zakupiłam 10 toreb próżniowych co się z nich odsysa powietrze. Potem do trzech z nich zapakowałam zasłony, pięc poduszek, trzy podgłówki, pół mojej szafy / bo szafa Leili już w większości przebywa w Egipcie/ dwie kołdry, dwa koce, fontannę / słowo daję pokażę Wam na Instagramie zdjęcia/, córkę, męża, oraz dwadzieścia fiksów do sałatek, koreczki śledziowe też/

Modliłam się tylko, żeby mi te odessane torby co były twarde jak klocki / ŁOMATKO PRZEPRASZAM :*/ wpuślili do samolotu.

wpuścili i nawet dojechało wszystko do Hurghady. Fontanna pogięła się jak nie wiem ale obcęgami i młotkiem wyprostowaliśmy ją jak sie patrzy. Ciurka nam teraz w sklepie i robi nastrój.
Może jak kto wejdzie w końcu do tego sklepu to się zachwyci, bo turyści siedzą po hotelach i piją. Za zimno im mówie Wam :P


Hohoho!

A widoki piękne zaiste mam kiedy tylko wystawie nos z naszego mieszkania. Mieszkanko owe na wzgórzu sobie stoi więc z jednej strony mam Morze Czerwone / do którego 2 minutki z górki na pazurki/ a z przeciwnej sześć minaterów rozrzuconych na horyzoncie plus dwa krzyże koptyjskie - górujące nad krajobrazem piaszczystego ogromnego dołu gdzie jeszcze nie stoją budynki.

Oddziela mnie od nich przestrzeń wielka, która otwiera się tuż za ogrodzeniem, którego nie przekracza nikt oprócz zwierząt.

W ogromnym tym dole, który wygląda jak krater po meteorycie biegają pasy. To ich teren. Budynki zaś i ulice należą do tysięcy kotów, które zorganizowały sobie całkiem wygodne życie biegając od torby do torby, jedząc chleb i owoce / słowo daję pierwszy raz widziałam jak koty jedzą jabłka i ogórki/

Oto pierwszy etap mojego nowego życia. Czeka mnie jeszcze kilka miesięcy w Polsce i zakończenie współpracy z Matko Korporacjo. A potem spotkania w sprawie pracy, szperanie w znajomościach aby w końcu zacząć. To nowe, bardzo trudne ale jakże ekscytujące moje JA.

p/s i nie martwcie sie o GrossBossa.

Coś się kończy, coś się zaczyna prawda? :)))