Kreatywna Pani Matka zawrzała we mnie jakem obaczyła te cuda i wrzuciłam je trzy dni temu na GrossBossa. Ponieważ u mnie zazwyczaj jest tak, że albo nic nie robię albo robię wszystko naraz, postanowiłam zrobic wszystko naraz a więc przygotować Leili na Dzień Matki super poszukiwacza ogrodowych skarbów i koszulki DIY które tutaj obok moich portków widnieją. Zabawa była na tyle zajebiaszcza, że moje dziecie opowiada wszystkim od trzech dni jak to z matkom uzupełniało dziury w pudle zapasami natury :)
Jak już mieć rozmach to na całego. W zwiazku z tym moje ulubione ale lekko wyblakłe czarne jeansy co to towarzyszyły mi tutaj wielokrotnie, wylądowały w misce a efekt mata na zdjęciach. Mam nadzieję, że wyszło fajnie :) Oczywiście lepiej wyszło na lewej stronie, więc chciałam tu sumiennie ogłosić iż tak ma być. Pani LeaMun nosi portki na strone lewo botak.
Jako, że przymierzam się bardzo do współpracy z pewną Niemiecką projektantką niesamowitych ozdób, doczepek, biżuterii, dredów i innych rzeczy do włosów z MTH /coś co mi ciary na plecach wzmacnia samymi fotkami/, postanowiłam dzisiaj zaplątać sobie mój ulubiony naszyjnik jako hair biżu i słowo daję, korporacyjny HR Departament od DressCodu znowu dostanie zawału. Na pewno przed piątkiem, bo w piątek Mociumpanie to ja już będę w Hurghadzie :)
Uszanowania/GB
Pix by Ikarus :)
Dredy/Spodnie/Leila T-shirts: DIY Kurtka: SH Obutki: Chińczyki 10 USD / jak widać to już schyłek./ Torba: Channel SH Bizu. Loko, HM Prezencja: Matczyna Ogrodowa Rozmazana Statyści:
Ktoś kiedyś rzekł, że najbardziej podobają się rzeczy które juz widzieliśmy. Pozwolę się nie zgodzić. To zupełnie jak w poprzedniej notce. Tyle, że tu nie chodzi o biżuterie i o orginalność a o coś co namolnie i z wielka siła powraca regulanie co dwa lata i nie pozwala o sobie zapomniec choćbyś chciał.
Nasze cudowne krzywe chatki równo co dwa lata zamieniają sie bowiem ze świeżo odnowionych turkusowo-smerfowych cudownych krzywych chatek w szarawe obsypujace się tynkiem i farbą ósme kserokopie samych siebie, gdzie na głowę leci ci glina ze słomą a Ty zastanawiasz się czy rano obudzisz się na glebie z dachem na głowie czy pod moskitierą i pod działającym wiatrakiem.
W rodzinie jest tak, że każdy cos kolego do tej rodziny wnosi. Jeden umie łazic po dachu / może położyć na nim trzcinę i powiązać ją elegancko w ładną strzechę. Drugi ma kolegę, który ma kolege co ma natryskiwarke do farby / ten kuzyn czy tam inny brat, zabiera swojego kolegę razem z jego urzadzeniem i juz malujemy dom na morski turkus/ Kolejny kuzyn kuzyna jest elektrykiem / to ten co na przewróconą ławkę na filmie włazi aby przeprowadzić te przewody, no i główny bohater naszej opowieści, który z dziada pradziada jest hydraulikiem, zatem nadobnie i szybko lepianka z zimna wodą zamieniła się w smerfową chatkę z gorącą wodą, termą i trzema ujęciami wody, o których nasza Mama marzyła od 5 lat.
Tja... kiedy kupowaliśmy dla Niej tą chatkę - była popękana jak skóra na rękach staruszki, która całe życie spracowała te ręce dla dzieci. W jakieś 2 tygodnie z rozwalającego się trupa udało sie Tomasowi stworzyć przemiłą i czyściutką przystań do życia, którą po 4 latach rozbudowaliśmy o kolejne gliniane pokoiki i zakamarki. Z piecem do pieczenia chleba, drzewem i ptakami które codziennie rano budzą wszystkich śpiewem
Jak ktoś żył bez ciepłej wody całe życie, tak i mu mociumpanie do życia wiele nie potrzeba. Sami widzieliście nasz wynalazek pod tytułem "Magister GrossBoss radzi. Grzałka pralkowa grzewczo-wodna - w oparciu o doświadczenia więzienne" Nie zmienia to faktu, że po zamontowaniu term i wygódek, cała rodzina rzuciła się hurtem do hamamu coby gorących kąpieli w maja sohna zażyć a i luksusu owego zaznać na całego. A gębuchy im się śmieli jak nie wiem.
Najlepszą puenta tej historii jest zestaw kranów, który zawitał do chatki. Miało byc ten. No. Prosto i ten. A wyszło jak widać. Rozgrzebana, ocementowana sciana została ozdobiona najbardziej okazałym zestawem baterii jaki widziałam w życiu / trzy w komplecie. Normalnie Dyjament Swarowskiego Mubaraka czy coś. Mamy tera najbardziejwypaśniejszy kibel we wsi o kuchni nie wspomnę.
Jak się pomaluje będzie bosko!
Usciski! GrossBoss
p/s Gwoli wyjaśnienia. Kto mnie od 2003 odwiedzał najpierw na celebrities.blog.pl, potem na leamun.blog.pl a potem na GrossBossie to chyba już mnie zdążył kurcze poznać. I wie, że nie jestem jakąś słodkopierdzącą lansiarą.
Blog mój jest moim własnym poletkiem na którym różne grządki rosną. Jedne bardziej zaniedbuję a drugie nie. Nie jest to blog tematyczny, gdzie nagle z pyskatej babiny zamienię się w Matkę Blosko Arabsko i będę wrzucała codziennie wyciskające łzy opowieści o biedzie mojej czy innej tam rodziny. Jasne, że będę. Będę, podczas gdy sama bedę uprawiać tu Ludzia Iphona i moje wesołe sesje z Leilą, egomorfozy z mojej głowy, mnóstwo biżuterii, reklamując swój / A NIE OBCY/ sklep i lepszych lub gorszych opowieści zawierających mnóstwo słów niecenzuralnych.
EgoMorphosis jest dla mnie blogiem, gdzie to wszystko sobie ładnie układam, bo oprócz miłości, fajnej rodziny, opowieści o Egipcie, jestem także sobą - starszo panio o niewyparzonej gębie, która musi sie ubrać i zarobic na te krany i życie w Eipcie, które jak Wam pisałam niedługo się dla mnie zaczyna. I to nie te w smerfowych chatkach tylko te, które będą w naszym domu w Hurghadzie, gdzie bedziemy żyć, mieszkać i prowadzić mafijne interesy z Chińczykami zaniżając i dumpingując ceny konkurencji w Polsce :P
W piątek 1czerwca wylatujemy z Leila do Hurghady i mała zostaje z Tomasem i babcią aż do końca wakacji. Będzie mi bardzo trudno, ale wiem, że nie ma takich rzeczy, których nie uda nam się przejść. Mam nadzieję również, że moje dziecko będzie miało cudowne wakacje i wróci w buzią wyładowaną gwaro arabsko a wszystkie pytania w stylu "Czy się nie boisz zostawić dziecka samego itepe i tede" już mi bokiem wychodzą. Głównie prawym. Naprzeciwko serca, które umrze z tęsknoty.
Jak widać na poniższych zdjęciach należę do tak zwanych Ludzi Iphonów. Dlatego też każde ujęcie musi się charakteryzoważ znakiem szczególnym Ludzia Iphona czyli dziubem, odbiciem w jakimkolwiek lustrze i Iphonem Statystom. Głupi wyraz twarzy tudzież czarny okular tyz może być. Naogół kocham robić zdjęcia / moje sesyjne wypoty głupoty - to najbardziej, ale z braku fotografa mego tudzież osób postronnych / od których stronie, żeby nie uciekły z moim starym i bardzo zdewastowanym telefonem marki Japko/ bedzięta musieli się czasem niezadowolić się mojo głupio gębo o reszcie nie wspomnim.
A właściwie wspomnim. Maniakalnie kocham biżuterię i obuwie. Biżuterium zwłaszcza tą, którą sama bym nosiła, nawet jeśli wygląda jak z odpustu. Najbardziej podobają mi się rzeczy, których jeszcze nie widziałam, a co za tym idzie, szperam w odmętach chińskichi indyjskich producentów i wynajduję takie jak na przykład to ==>> albo to poniżej.
Bo czasami uważam, że wyglądam bardzo wybitnie, więc muszę to wszystkim zademonstrować i mogę się wybić nawet za pomocą zdjęcia w windzie. Może zobaczy mnie jakiś agent filmowy i zagram na przykład w serialu. Na przykład windziarkę albo kierowce walca. Lub też indianina co zbiera marchewki na polu polskiego rolnika, bo musi dorobić do pensji o emeryturze nie wspomnę.
Jak kto zacznie na mnie wrzeszczeć, że się zapisałam do Illuminati to jest w błędzie albo nie. Ważne iż każde wyjście pośród homo sapiens po założeniu poniższego mrugającego pierścienia oraz broszki czy tez dodatkowej pary oczu na czaszkę powoduje dosyć duże zamieszanie.
Dlatego też postanowiłam z wielką werwą wypróbować oczęta na zagranicznych turystach i wstawiłam poniższe dzieła do sklepu. Zobaczymy ilu z nich powie iż jest to dzieło sztuki egipskiej, a już oko faraona będzie piknie na biuście wygladać.
P/S ponieważ nikt nie komentuje i nie pisze mi na przykład "ale masz gupi dziub!" albo " te! lansiara lambadziara tepa dzida!" albo "założyła se bloga o gwiazdach a sama chce byc celebrytem ale jest stara i brzydka i ma duży nos" uznaję, że jest lepiej niż myślałam, zaprezentowałam się doskonale zaprezentowałam się ja.
Wzruszyłam się normalnie z tego wszystkiego.
Jedni płaczą bo nie majo komentarzy a ja bedę płakać jak je dostanę.
TO jest straszne nieprawdaż? Mój zszedł na zawał oraz poinformował iż nie wyjdzie po mnie na lotnisko jak w takim stanie i kolorze przyjadę w czerwcu. To się nazywa moje duszki "Pieciominutna Tortura Odgalna Skajpna" :P
Gwoli wstępu drogi czytelniku. Tekst ów popełniłam w 2005 kiedy zachłystywałam się krótkimi utworami literackimi w postaci makabresek lub zwyklaczków o ludzkich przywarach i wadach. Nie wadziło mi to wymysleć i spisać poniższej opowiastki, która w realiach warszawskich osadzona została. Od razu zaznaczam iż każdy kto swoje przebywanie w internecie ogranicza do dwóch sekund i opiera o kształt kiecek, obuwia lub celebryta, może nie zaczynać nawet czytać. Całą resztę na nowo otwarty cykl zapraszam
Uszanowania GrossBoss
Nowelka o Jadzi
Pani Jadzia była królową w swojej pracy. Pani Jadzia zarabiała na chleb. Pani Jadzia miała na utrzymaniu męża pijaka i troje dzieci w tym dwoje jego i jedno wspólne.
Tego dnia Pani Jadzia jak zwykle otworzyła o wpół do siódmej, żeby pierwsi pasażerowie porannych transportów publicznych mogli załatwić bieżące sprawy jak należy. O ósmej przychodził Stach, który miał ją zastąpić. Bo Pani Jadzia była poranna a Stach wczorajszy. Musiał gdzieś usiąść i wychuchać co swoje oraz zrelaksować się przy Feng Shui wodnym. Takim z kranu też można a chuch w pracy Pani Jadzi też zginie w tłumie.
Nikt nie zarzuci Stachowi pijaństwa. Nawet inspektorzy wpadali tam na chwilę aby zaraz wypaść. O ich obecności świadczyła szczupła rolka i odbite na podłodze obcasy mokasynów. O ile Jadzia czyściła te ślady co godzina, o tyle Stach zaniedbywał stanowisko pracy. Głównie spał. Nie zarabiał za dużo, bo większość klientów uciekała obok Stacha aby oszczędzić złotówkę.
Kiedy Stach pojawił się chwiejnie na progu, Jadzia wstała, otrzepała fartuszek z okruszków bułki z kiełbasą, wzięła Stacha za ramiona i posadziła na swoim stołku. Stach gibnał się w lewo, gibnał się w prawo i oparłszy głowę o brązowy kafelek zachrapał donośnie imię żony. - Jadź…
Pani Jadzia spojrzała na swój przybytek, śpiącego męża i westchnęła z ulgą. Sięgneła za szafkę łazienkową i wyciągneła zza niej zgrabną walizeczkę w kolorze granatowym. Weszła z walizeczką do ostatniej kabiny. Tam otworzyła walizeczkę i wyjąwszy gustowny mundurek w kolorze granatowym, raz-dwa założyła go na siebie. Na szyi uwiązała bladożółtą chusteczkę. Następnie schowała do walizeczki spódnicę w romby, czerwona bluzkę, zamknęła walizeczkę, wyszła z kabiny i wesoło ruszyła w górę. Tam gdzie Pałac Kultury wznosił się nad nowobudowanymi Złotymi Tarasami i gmachem dworca….
Tam Pani Jadzia zostawi walizeczkę Pani Urszuli z kas, a potem wejdzie do windy. Bo wiecie Pani Jadzia kocha windy. I to uczucie w żołądku. Kiedy już jest prawie na 40-stym, już niby staje a twoje wnętrzności jadą pomimo to. Musi dzisiaj wykonać kilkadziesiąt kursów. Potem posprzątać, zejść na dół, odebrać w bufecie obiad dla rodziny ( to ten co jej przysługuje jako dodatek do ciężkiej pracy), odebrać od Pani Uli walizkę. Pójść do toalety w Pałacu, założyć spódnicę w romby i czerwoną bluzkę, pojechać do domu i uprać mundurek. Potem podjedzie w okolice dworca do pracy, wsadzi walizkę za szafkę w WC, obudzi męża, weźmie z tacy dwadzieścia dwa złote i trzydzieści cztery grosze od uczciwych „sikaczo-sraczy” i wspólnie wrócą do domu aby zjeść obiad. Pani Jadzia będzie siedzieć i marzyć o następnym dniu, kiedy winda zabierze ją na górę a numerki będą migać jej przed oczami z prędkością na jaką tylko stać Dar Wujka Stalina…
I am very good worker I am not good dressed worker I am not good looking worker I MAKE my business looking like crazy string-head squirrel. THANK YOU! They'll fire mee soon. I don't care. I am. THANKS. Dear HR Dept Put your COMMENTS and opinion in the white shirt and black skirt and fuck off. KISS MY CORPORATION ARSE. THANKS I am so in my customers map :'/ I DID IT !
p/s ponieważ zostałam nominowana do opisania swojej przygody z książkami przez Baglady, zamieszczam co nastepuje:
O jakiej porze dnia czytasz najchętniej? Jakieś 20 lat temu jak jeździłam autobusami do szkoły średniej :). Moznamnie było nazywać Człowiekiem z Twarzo Książko, bo zwykle w miejscu nosa miałam tytuł. Aktualnie jak mam urlop i akurat mam 5 minut czasu. Kocham audiobooki :)
Gdzie czytasz? W uchu
Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Ulubione książki Stephen King, Thomas Harris, Stieg Larsson, zrób to sam - Słodowy i fajna jest ta do biologii z piątej klasy - zwłaszcza rodział Tchawki - narząd oddechowy występujący u niektórych stawonogów (owady, pareczniki, dwuparce, niektóre roztocze i pająki lub zwłaszcza Komar Zenek normalnie zwłaszcza normalnie). (...) Książki? Papierowe generalnie, śmierdzące farbą albo historią, gdzie spomiędzy kartek wychodzą nietupcząc małe czerwone robaczki. Trzeba człecze uważać, żeby robaczka nie rozgnieść, albowiem napisane jest iż robaczek też twój brat i nie gnieć brata chamie, bo nie wiadomo czy w następnym życiu chamie robaczkiem nie będziesz.
Jakie książki ostatnio kupiłeś/dostałeś? Stephen King Dallas 69 / dostałam. Generalnie zwykle cała rodzina albo kupuje mi Kingi albo pyta co mi ściągnąć z sieci :P
Co czytasz obecnie? SPIN - techniki manipulacji klientem i sztuka zadawania pytań klientom korporacji. Proszę następne pytanie
Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Ośle rogi plus obiad plus drink. Działa jak czary. Nikt nie dotyka moich książek. Dziekuję :'/
E-book czy audiobook? Patrz wyżej a jak nie to sobie puść odpowiedzi na Ivona albo innym robocie
Jaka jest twoja ulubiona książka z dzieciństwa? Opium w rosole. Mam takie w domu. Ma na imię Leila i wolała by mieszkać z każdym innym.
Ulubiony cytat związany z książkami? Sutek nie cudek - powiedziała kotka /S.King
Którą z postaci literackich cenisz najbardziej? Hannibala Lectera
p/s nie nominuje nikogo bo wymiotuję łańcuszkami ale ten był miły i STARCZY. Czas na botox.