Translate

Showing posts with label Kupa Statysta. Show all posts
Showing posts with label Kupa Statysta. Show all posts

February 6, 2013

Antykoncepcja i macierzyństwo w starożytnym Egipcie

Dzisiaj będzie temat wybitnie dla kobiet czyli antykoncepcja, macierzyństwo, zwyczaje i obrzędy Starożytnego Egiptu z tym związane.



I tutaj jak to ja wymienię może jednego z moich statystów czyli Kupę Statystę.
/rozumiem, że jest dumna, że w końcu będzie miała swoje 5 minut/

4000 lat temu / bo z tego okresu pochodzą pierwsze zapiski na ten temat/ najpopularniejszym środkiem antykoncepcyjnym były bobki krokodyla lub słonia. Nie pytajcie mnie co Egipcjanki z tymi babkami robiły, bo Wam nie powiem. Bobki zawierały podobno substancje dzięki którym następne pokolenie człowieka nie osiągało „celu” bo wcześniej odeszło w niebyt. Wiem za to co robiły z drugim najbardziej popularnym środkiem antykoncepcyjnym czyli z utartą korą akacji, natronem / inaczej natrytem - soda rodzima, soda naturalna, soda krystaliczna/ - stosowanym przy balsamowaniu zwłok, miodem i daktylami. Akacja w procesie fermentacji wydziela bowiem kwas mlekowy, który do dzisiaj stosują firmy farmaceutyczne w środkach plemnikobójczych.
Kobiety używały więc nasączonych ową miksturą odpowiedników OB. I tym samym mogły opóźnić posiadanie kolejnego potomka o kilka lat.
Trzecim sposobem było zmieszanie potu wielbłąda z prochem, jak również picie naparów z selera oraz napojów na bazie piwa.


Bardzo dokładnie wyjaśnia to papirus Ebersa. Znaleziono go niedaleko naszego domu w Luxorze w roku 1873 i można go oglądać na uniwersytecie w Leipzig w Niemczech.

 Jest to DRUGI najstarszy i najważniejszy dla nauki i medycyny zwój dotyczący zdrowia i jest datowany na 1550 lat p.n.e.


Najstarszym jest Kahun Gynaecological Papirus pochodzący z rolku 1800 p.n.e i traktujący o chorobach genetycznych i ciąży.




Wesoły wynalazca pierwszych prezerwatyw również pochodził z Egiptu a robiono je dla faraonów najczęściej z błon i jelit zwierzęcych, oraz przeróżnych tkanin np.bawełny.

Pomimo owych wynalazków, macierzyństwo i posiadanie dziecka było i jest nadal największym szczęściem i zaszczytem a dla Egipcjan nie było nic gorszego niż niepłodność.

Niezwykłą sprawą była metoda na wcześniejsze poznanie płci dziecka. Po nasypaniu do woreczków jęczmienia a do drugiego pszenicy, ciężarna siusiała na woreczki przez kilka dni, dopóki nasiona jednej lub drugiej roślinki nie zaczęły kiełkować. Podobno kwestia składu i hormonów buszujących w siuśku.

I jak rozumiem, większość chłopaków 2000 lat temu miała na imię Hordeum a dziewczynek Triticum?


Zresztą dzieciom nadawano zwykle dwa imiona. Pierwsze było używane na co dzień a drugie było tajne i zdradzano je potomkowi tylko jak zasłużył. Nie wiem jak miał zasłużyć na to, żeby na przykład dowiedzieć się, że nazywa się Jęczmieńhoteb a nie Hor  ale jak ich zwał tak ich zwał.


Dobra.
W sumie mogłabym sie w sumie nazywać w sumie Tritipatra w sumie albo TritiTete w sumie.  Ładnie kurcze. Na prawdę ładnie choć w sumie używam za dużo w sumie słowa "w sumie" w sumie. :) 


Nie wiem czy wiecie ale aktualnie w Egipcie nie ma możliwości adoptowania dziecka. Wszystkie sieroty są przysposabiane przez bliższą lub dalszą rodzinę a za wywiezienie za granicę nie swojego dziecka na podstawie fałszywych dokumentów np. o byciu biologiczną matką lub ojcem grozi nawet kara śmierci lub dożywocie. Adopcje praktycznie nie istnieją.

W przeciwieństwie do starożytnych, gdzie adopcja była legalna i popularna a polegała raczej na „wykupieniu” nowego potomka czyli zapewnieniu mu wszelakich wygód i objęciu opieką aż do pełnoletniości.

„Wszystkie dzieci (...) muszą odebrać staranne wykształcenie, czy mają objąć rządy, czy nie. Od tego zależy trwanie państwa. Rasa bez kultury jest skazana na pogrążenie się w chaosie i wojnie.” Christian Jacq

Sources: C. Jacq, Egipcjanki, http://www.crystalinks.com, Indiana.edu, Britannica.com



October 23, 2012

Lea Demolka wspomina dzieciństwo czyli przypowieść o basenie

Dzisiaj będzie sroga niezwykle przypowieść. Dlatego też bardzo proszę jej nie czytać, bo grozi to rozszepieniem osobowości, z których pierwsza będzie posiadać IQ muchomora sromotnikowego a druga IQ krowiego placka wesoło wylegującego się na łące.

(...)
Już?
(...)

Przypowieść będzie traktowała na temat jak zwykle własny z przeszłości zamierzchłej, kiedy Redakcja pacholęciem była. Pachole płci wówczas niesprecyzowanej albowiem pieczarka na kijku płci nie posiada, zostało koedukacyjnie skierowane na basen kryty.

Ponieważ domyslam się po waszych komentarzach, że zaraz wyobrazicie sobie mnie nakrytą nocnikiem, z kiszką stolcową na wierzchu wpuszczoną w torebkę z celofanu, pozwolita, że wyprowadzę was z błędu. Basen był kryty, nie ja. Basen był również wyposażony w parę Wrzeszczaczy w podeszłym wieku. Wrzeszczacz Zygmunt dorósł do długości 190cm i wieku 65 lat. Wrzeszczacz Zygmunt posiadał potworną ilość włosów nad smagłą twarzą i najgłośniejszy baryton jaki w życiu słyszałam. Nadmienię, że baryton Zygmunta odbijał się od kafelków z taką siłą i szybkością, że gdyby zabłąkał się tam nietoperz, biedak zapiergoliłby łbem w ścianę na pierwszym wirażu zabity ultradźwiękiem. Oczywiście nie Zygmunt, tylko ten nietoperz. Wrzeszczacz Zygmunt posiadał na wyposażeniu około 10 skrzypiących, gumowych czepków kąpielowych ( w tym jeden z kwiatkiem), dwadzieścia par klapek z resztkami odmoczonej skóry poprzednich użytkowników, około 50 wieszaków na ubrania, przenośny telewizor radziecki, radziecki termos ( ukłony drogi sąsiedzie) i żonę Gienię.

Żona Gienia posiadała najbardziej jazgotliwy sopran jaki w życiu słyszałam. Sopran na dźwięk którego całe rodziny watachami wyskakiwały prawie na golasa z szatni, bo czas się kończył. Wrzeszczacz Gienia rządziła w szatni damskiej a Zygmunt w męskiej.

Po pierwsze. Idąc na basen byłeś pewien, że prawie na pewno cię z niego wyrzucą. Po drugie byłeś pewien, że jeden z Wrzeszczczów na ciebie nawrzeszczy. Ponieważ była bieda i klapki japonki były tylko w dużych rozmiarach, ja niejako zawsze musiałam do Zygmunta gębę otworzyć coby poprosić o klapki. Inaczej ni wuja pana nie weszłabym do szatni, gdzie przyczajona jak gepard czychała Genowefa. Klapciory te ogromne zakładałam na skarpety i za drzwiami od razu zdejmowałam je, bo odpady po pływakach zwłaszcza te ze stóp nie mogły mieć ze mną kontaktu. Skarpy mokre jak szmata przyczyniały się więc do czystości ogólnej przybytku owego.

W przebieralni wyskakiwało na mnie ogromne babsko z okrzykiem Masz 5 minut na założenie gaci i czepka! Inaczej byłam wyciągana za czepek w majtkach własnych co ich nie zdążyłam zmienić. Jak już zdążyłam z tym czepkiem i kostiumem, Pani Gienia kierowała zastraszone stado kobiet i dzieci płci mojej pod obowiązkowe prysznice, bo bez prysznica nie wpuszczno. Nie wiem wurwa dlaczego. I tak miałam być mokra. Część kobiet z szatni Gieni leczy się teraz pewnie u psychiatrów, albowiem nie wiejdą pod prysznic jak nie nawrzeszcy na nią mąż. O czepku nie wspomnę.

Dobra :/

Tego dnia jak zwykle skierowano naszą klasę na pływalnię. O dziwo udało mi się ominąć Zygmunta, który rzucił się ze swoją siwą szopą na kolegę Malinowkiego. Malinowski zapomniał zdjąć buty i za karę dostał zakaz kąpieli. Pan od WF-u też by dostał, ale nie mógł, bo musiał nas pilnować. Kiedy usiłował przepraszać Wrzeszczacza za kolegę Malinowskiego, Zygmunt o mało nie uśmiercił go decybelem. Uzgodniono konsensus i Malinowski poszedł pływać. Na 20 minut. Taka kara. Żałowałam, że to nie ja, bo wstręt do krytych basenów mam od zawsze.

Na basenie było jak zwykle nudno. Chłopaki ściągali dziewczynom gacie i biustonosze z płaskich klatek. Dziewczyny ściągały chłopakom gacie, za to nie ściągały im biustonoszy. No nuda mówię wam.
Po 10 minutach otworzyły się drzwi od męskiej przebieralni i zobaczyłam szybującego Malinowskiego. Pewnie Zygmunt podarował mu napęd własną nogą. Wszyscy rzucili się do kolegi, żeby go pocieszać. Ja w tym czasie pokonywałam bardzo długi dystans pływacki - jakieś 5 metrów i puchłam z braku kondycji. Mogłam w sumie sobie spokojnie osiąść na środku trzymając się takiej liny, co rozdziela tory pływackie, ale wolałam spróbować czy jak się zacznę topić, to uratuje mnie Pan Ratownik. Ach... co to był za ratownik! Wszystkie dziewki do niego piszczały jak te kaczuszki w wannie. Oprócz mnie. Ileż to razy widziałam jak koleżanki siniały na moich oczach puszczając bąble paszczami aż bańki szli i wydawały z siebie skrzeki topielców. Pewnie myślały, że Pan Ratownik jako ten szczupak skoczy na nie z podestu i wyniesie na brzeg wpijając się karminowymi ustami w szczerbatą gębę denatki. I znowu nuda. Nie było ani denatki ani akcji ani nic. W sumie to głupie te baby jak nie wiem co. Powinny łyknąć chlor, opaść na dno a potem wytoczyć gościowi proces o molestowanie.

Odlepiłam się od liny z tej nudy i płynę. Płynę... płynę... płynę... Nagle na horyzoncie zamajaczył mnie się jakiś kształt obły. Co jest? - myślę. Nabrałam powietrza i zaczęłam grzmocić kończynami normalnie jak Otylia Jędrzejczak. No normalnie nie wiem jak, normalnie. Wyprułam karykaturą kraula jak jakaś barakuda co poluje na śledzia.
I to był mój ostatni raz kiedy poszłam na basen.



Nie wiem czy ktoś z was uciekał kiedyś przed pływającą kupą. Ja tak. Wiem tylko, że wtedy pierwszy raz goniło mnie gówno. Do tego powierzchniowo-pławne. I chyba tylko wtedy wrzeszczałam głośniej niż Zygmunt, Gienia i Ratownik razem wzięci. O Malinowskim nie wspomnę.
Może tylko dodam puentę.

Podstawowym wyposażeniem Słonecznego Patrolu powinna być siatka na motyle

Z wyrazami
Redakcja

January 9, 2012

Od biedy, gdyby nie dredy... CZĘSTUJĘ! Dzisiaj ciasteczka, co Was powalom z deczka.

Jako że mam bloga o wyglądach i czaszce jak to cała rzesza, powinnam zmieścic tu wurwa jakieś ciasto a najlepiej muffiny czy tam inne maffiny jak tam sie to zwie.
W związku z tym postanowiłam zrobić to po raz pierwszy, żeby mój blog również stał się bardzo popularny chociaż nie robię konkursów w których można by wygrać moje używane ale mogące się jeszcze przydać skarpety, nie mam konta na Facebooku i innym tego typu Stowarzyszeniu Kolekcjonerów Numerów Przy Profilu, które tylko marzą aby je POLUBIĆ i wtedy no wiecie... WYGRAĆ te skarpety.

Ja.

Gigant dowcipu kuchennego, matka bloska słowa pisanego za wyjatkiem przepisów, terrorysta kuchenny, niepotencjalna gospodyni domowa trzeciego tysiąclecia czyli jednym słowem GrossBoss piecze.

W tem celu udałam sie do sieci, gdzie zapodałam hasło ciasteczka domowe. Po zapodaniu hasła zgłupiałam jak należy. Rozpędziłam suwakiem przepisy i pierdyknełam w laptop na chybił trafił prosto w ciasteczka kruche.
Jako żywo miałam normalnie prawie wszystko w szafce w kuchni, pomocnik w postaci ubijarki do białek sprężynowy też więc normalnie za te ciasteczka się zabrałam normalnie.
Wymieszałam białka, dodałam cukier i mąkę i proszku łyżeczkę, potem znowu sypnełam na oko i zamieszałam w tej misce aż prawie mnie tornado wyszło taką miałam werwę.
Narozkładałam foliję aluminiumiową i łyżką do zupy zrobiłam Trupa Kupy Statysty.


Zamiast ułożyć nadobne ciasteczka, mój wytwór rozlał się szeroką rzeką i strumyczkami a z wierzchu żeby było normalnie elegancko sterczały jako te Karpaty nierówne kawałki jabłka co miało byc pierwotnie powtykane w to ciasto.

Powiem Wam moje duszki, że pachniało to zagjebiście więc Karpaty na Wiśle wjechały do piekarnika do 220 / bo tak radziła Pani Jadzia od ciasteczek/

Ja w tym czasie poszłam przerobić cudowna koszulkę z Frogiem DJ-em z The Mountain ==>> którą nabyłam w sklepie karoka.pl, zapleść sobie dredy i nalepić najprzecudowniejsze kolorowe paznokcie / 3 USD za 200 sztuk na ebayu free shipping / jakie widziałam na oczy ==>> .
Fryzur wyszedł nadobny jak nie wiem / co mata na moich wygibasach poniżej/ to są tak zwane zdjęcia artystyczne. Tam gdzie zamazane to tak ma być. Tam gdzie kurz, to zapomniałam odkurzyć i bardzo przepraszam
ale byłam zajęta robieniem...

JA PIERGOLEMOJECIASTKAAAAAAA!....


To może ja się już z Państwem pożegnam
Z wyrazami
Redakcja



p/s to jest straszne. Ale Rodzina zjadła o_O
p/s2 Statyści ==>> & &

p/s3 Poproszę jakiś normalny przepis

December 21, 2011

Haila! Haila!

Coraz więcej jest starych ludzi a granice wieku się przesuwają. Ci co wcześniej byli w średnim wieku są dziś młodzi a dawni staruszkowie są dziś w średnim wieku.

Tylko ten, kto umrze jest naprawdę stary
.
Ludzie, którzy się starzeją zauważają to ostatni.

W dzisiejszych czasach aż do śmierci nosimy dresy, chociaż już nie biegamy.
Przydałaby się infolinia informująca, że się już zestarzeliśmy. Można by też wypełniać jakiś kwestionariusz.
Pytanie pierwsze:
"Czy przy siadaniu zza kołnierzyka wypada Panu kupa?"


Z wiekiem powinniśmy stawać się mądrzejsi, więc dlaczego babcia kolegi przez 20 lat ciągle gubiła sztuczną szczękę? Wpychała ją w ręce jego przyjaciółkom jakby obdarzała je uśmiechem. Czasami zakładała ją odwrotnie. Wyglądała wtedy jakby próbowała zjeść własną głowę. Ale to była silna babka. Ta babka!
W ogóle w telewizji i filmie wszystkie bohaterki to silne kobiety. Powiem wam jak w rzeczywistości wygląda silna kobieta. Wszystko jej już wisi, więc na wiele sobie pozwala. Ma siwe falujące włosy i podobną brodę, gra na kastanietach, tańczy z wilkami czy z kim kto tam chce z nią tańczyć i słucha płyt z pieśniami wielorybów po menopauzie. HAJLA! HAJLA! HAJLA! HAJLA!

Takie właśnie są silne kobiety. Ale w telewizji silne kobiety muszą wyglądać jak Angelina Jolie z taką ilością silikonu, którą można by wypełnić wielki kanion. Coś wam powiem. Nie można mieć mózgu i dużego biustu. Jesteś albo Matką Teresą albo Pamelą Anderson. Nigdy obiema naraz. No chyba, że Jolie, która aspiruje na obie. Albo myślisz albo całkowicie koncentrujesz się na cycku, żeby nie poobijać mebli i nie oślepić innych. Pomyślcie o tym zanim wyrośnie wam długa falująca broda i zarost na plecach Z wyrazami GrossBoss

August 23, 2011

Przewodnik po matkach, pieluchach, gilach z nosa via kazus Matki Szefowej GrossBossa ad.3

No to ciąg dalszy wywodów Pani Matki o obsłudze Nowonarodzonych. Problemu nie ma jak tobołek tylko leży i jęczy / dlaczego jęczy to wiadomo z poprzedniego posta / Bo go chłop w nocy na przykład nakarmił zawartością pieluchy, którą wsypał do wody zamiast tej kaszki a kaszką zapudrował mu zadek. Albo coś.

No to problem pojawia się wtedy kiedy Potomek zaczyna się ruszać. Bo wiecie. Najpierw rusza nogą, którą nadobnie może przykopać ci prosto w nos kiedy nachylasz się, żeby zobaczyć jak rusza nogą. O ręce nie wspomnę, bo całe kłaczory wyciągane albo z twojej łepetyny albo z tych dopinek co je sobie przypinasz, potem wsadza twój Potomek do buzi to już inna sprawa.

Zaczyna się więc ruszać to twoje maleństwo i przewracać na brzuch a potem nagle go nie ma.



(…)




Eeeeeeeeee…………… (…) nie ma go…. (…) NIE MA GO WURWA!
























NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!! NIE MA GO!!!


….. a nie! Jest! Leży obok sofy na podłodze pod stołem bo się poturlał. Obok leży pielucha sprzed tygodnia a ty w końcu wiesz skąd tak capi. Z obu. Potomek zrobił z wrażenia drugie danie tyż w pieluchę tylko ta druga z tym drugim jest tera przyklejona do Potomka. Skaranie Dupne tak zwane. Ważne, że robi z drugiej strony bo byłoby gorzej gdyby nie robił. Albo robił z pierwszej strony czy coś.


No to następną frajda jest jak Klon wstanie na łokciach a potem na dłoniach. Znaczy nie do góry nogami tylko się oprze. Wtedy cała rodzina kwiczy z zachwytu, Szefowa również. Wszyscy już to nagrali. Prawie, bo potomek upadł na wznak i nie zdążyli. Nie ważne. Może uda się jeszcze raz :’/ Wzgruszyłam się normalnie z tego placka dziecka, bo pamietam jak Leila pierwszy raz wysmarkała się krwawym nosem w podłogę. No.

Potem podciąga jedno kolano…. Potem drugie… a potem wstaje.

A potem moi drodzy musita zabrać ze stołu wszystkie flaszki oraz portfel, żeby wam nie wybrał kasy i nie poszedł sobie kupić Barbie Syreny albo kokainy, bo zleci jakby wam całe życie przed gałami przeleciało w sekundę.
W międzyczasie zaczyna gadać. Tak jak moja Leiluka co ma gębę bardziej niewyparzoną niż ja do kwadratu. Lat dwa i trzy miesiące gada do mnie tak:


"- Mamo mam w pieluszce sraczkę.
- ?
- Teraz musisz mi dać ten dobry węgiel.
- No wiesz co Leila? Miałaś mi mówic jak będziesz chciała teges…no..Teraz nie będę mogła za karę puścić ci bajki.
- A reklamę możesz?”


Z wyrazami
Redakcja


June 14, 2011

Przewodnik po matkach, pieluchach, gilach z nosa via kazus Matki Szefowej GrossBossa ad.1

Dzisiaj będzie zupełnie nowy topic o tem jak to jest być matkom. No więc.

Matkom jest być zajebiście. W momencie zostania matkom, kończy się życie swobodne i bezstresowe gdyż ponieważ kawałek twojego ciała właśnie daje ci do zrozumienia, że po oddzieleniu ma trochę inne potrzeby niż poruszanie się w brzuchu i pociąganie z pępowiny bez mlaskania i ulewania co moment.

W momencie zostania matkom zdajemy sobie sprawę, że wszystkie wyimaginowane obrazki typu: ja leżę i czytam a dzidzia śpi lub. Ja stoję i się czeszę a dziecko maluje portret sąsiadki z labradorem farbom olejnom lub. Ja updateuję bloga GrossBossa w domu a potomek pomaga mi wycierając kurze z szafek w pokoju i pastuje podłogę w kuchni – można sobie w dupę wsadzić.

Od momentu zostania matkom, wpadamy w nawet nie oko ale w samo cyklontornado, które powoduje iż głowa pokrywa się włochem siwym, obok ocząt pojawiają się kurze nogi a kąciki nienapompowanych /jeszcze/ ust opadajom ku obwisłemu biustowi i tja….

Pełne endorfin rzucamy się w pierwszysch trzech miesiącach z obfitym cyckiem hożo do laktatorów / nalepiej elektryczny bo w ręku trzymamy aparat fotograficzny, żeby koniecznie sfotografować swoje nowe dzieło/, zachwycamy się rzadkom kupom / łoj Kupa Statysta mówię Państwu miałaby tu raj, tylko urlopu ni huhu/

Pomiędzy karmieniami wysłuchujemy krzyków dochodzących z każdego kąta mieszkania / takie echo mówię Państwu/, dezynfekujemy siebie, butelki, podłogi, męża, kwiatki na oknie, mawet ziemię w ogródku/ na wszelki wypadek/ i tak spędzamy ten pierwszy kwartał.

Dopóki adrenalina nie zje około 10 kilogramów a my nie padniemy na świeżo wydezynfekowany dywanik w kiblu gdzie własnie wyskoczyłyśmy siku a nasz cycek nadal przbywa w pokoju na wszelki wypadek.

Tja… Matka Natura wie kiedy zaprogramować nam kopa z hormonów nadnerczy.

Po pierwszym kwartale nadal przyklejone do Nikonów lub innych tam komórek zaglądamy w usta dziecku / bo anuż jakiś ząbek albo inne pleśniawki z zapaleniem gardła/ a o kolejnych etapach potem, bo właśnie odstawiam moje dziecko od pieluch i musze wytrzeć podłogę.

Na koniec może cytat Leili dwulatki sprzed dwóch miesięcy

„Mamo otwórz buzię bo musze zobaczyć twój amalgamat”





Z wyrazami.
Redakcja


January 27, 2011

Na deprech działa, jedna rzecz mała. Alga SPAtysta - rzecz oczywista. Fashion Fict Faction by L.M.Production


Organoleptyka jest bardzo ważna w moim życiu. Z tego własnie powodu w 2005 wyjechałam po raz pierwszy do SPA, żeby zobaczyć jak to jest. Świeżo po "rozwodzie". Po pierwsze końmi mnie musieli wciągać do pokoiku, gdzie czekał na mnie klon mojej żony. Będącemu w rozpaczy człowiekowi wydają się różne rzeczy a prozac nie zawsze tak zadymi ci dyńkę, żebyś nie miała omamów. Okazało się, ż Redakcja omamów nie ma.

Czekałam tylko kiedy dostanę zapaści emocjonalnej. Udałam się do recepcji i półgębkiem zagaiłam, żeby koniecznie zmieniono mi Klona [byłej] żony na innego osobnika. Najlepiej brzydkiego z zepsutymi zębami o dużych łysych plackach na nieforemnej głowie, z płaskim biustem, zezem i bez charakteru. Kierowniczka SPA zmarszczyła się jak purchawka i sycząc uświadomiła zdołowaną Redakcję, że u nich to tylko sama pierwsza klasa. Dostałam jednak dziewcze, które nie działało na mnie tak jak poprzednie.

No i tutaj nastąpił następny problem. Problem polegał na tym, że GrossBoss w 2005 był jeno zaliczką na kobietę i wszystkie gacie jednorazowe z krepiny co je miłościwie każą nazad kłaść mogę wykorzystać w sposób inny. Najlepszym było by przywiązanie mi do nog sznurka i puszczenie na wiatr jako latawca. Gacie rozdęte do niebotycznych rozmiarów uniosłyby mnie wysoko - hen wysoko na niebie a potem by pękły. Miałabym z głowy depresję. Został by ze mnie smutny placek na łące Zdzisława Maślaka, który po zeskrobaniu zapakowaliby do pudełka po DVD za 99,99. Byłoby oszczędniej. I nie miałabym więcej zmartwień.
Zamiast tego kazali mi podtrzymywać galoty a poza tym być tylko w tych galotach.


Teraz poproszę o uwagę wszystkich samców co chcą się dowiedziec co ich żony robią w SPA.

Otóż uwaga!
(...)
(...)
W SPA żony śmierdzą...

Najpierw brzydsza kosmetyczka siłą oderwała moją jedną rękę od "rozmiaru ą" a potem drugą rękę od gaci.Potem zaciągnęła mnie na kozetkę. Tam rzuciła się na mnie z pastą, którą zdarła ze mnie naskórek. I prawie gacie. Czując się jak biedna, odarta do gołej skóry dzieweczka, powlokłam się pod prysznic, gdzie spłukałam z siebie łupinki i resztki gaci. Dostałam nowe - równie wielkie gacie a potem baba pokazała mi trumnę.

Trumna wyglądała jak sarkofag z Gwiezdnych Wojen i wyścielono ją w środku folią do żywności Jan Niezbędny. Chyba Jan Niezbędny bo była gruba i mozna było zawinąć w nią kanapkę. Kobita kazała mi a potem moim galotom położyć się na Janie Niezbędnym. No i się zaczęło. Najpierw na "rozmiarze ą" wylądowała kupa. Kupa była zielona i śmierdziała jakniewiem. Podobno miała nawet imię.
.

Babka rozsmarowała to na mnie od stóp do głów. Czułam się jakbym leżała naćpana na wybrzeżu w Szczecinie, w zatoce rybaków, którym zepsuły się flądry w sieci ananas smród leci.

To była opowieść o ananasie.

Kobita owinęła mnie folią, i zamknęła trumnę, abym się ugotowała z tą algą pod folią. Łeb Redakcji wyglądał pewnie nieco rozpaczliwie a warkoczęta umazane nieco w kupie śmierdziały podwójnie, bo nie były owinięte. Czułam również, że galoty leżą nieco obok zamiast mnie ukrywać.


Powiem jedno. Te 20 minut to było coś. Ale te 10 następnych to dopiero było coś. Redakcja skrobała się pod prysznicem własnym paznokciem wyobrażając sobie jak biedne Kupo-Algi rozgniatane są na części pierwsze a potomkowie Alg znajdują sobie nowy dom pod moimi pazurami. Na drugi dzień spod pazurów kiełkują mi glony Morza Martwego a ja zostaję pierwszą kobietą połączoną z rośliną. W dodatku kobietą z depresją.

Cały wieczór siedziałam w pokoju hotelowym, żeby przysłowie nie stało się ciałem. Moim. Za drzwiami pewnie przewaliły się w tym czasie tabuny śmierdzących rybą biznesłumen co je stać, żeby wydać 200 zeta na to aby śmierdzieć. Mnie nie stać. Chociaż...
Samica zrobi wszystko dla urody łącznie z wejście w gówno. Muszę tylko odczekać trochę, żeby zobaczyć czy ja też się zaliczam do tej kategorii.

Ale pomyślę o tym jutro...




August 9, 2010

Typowy Polak - to wiecie, lansi się w supermarkecie. NAJLEPSZA NIEDZIELNA PODJARKA - zakupy z Taniego Gnojarka... :'/

Pix by Ikarus

Włochy: Custom Made Human Hair Lace Wig Silky Straight 24 inches colour 1b + silk top hidden knots - to właśnie ta "ekstraklasa" o której pisałam tutaj. Raz na rok/półtora robię sobie taki urodzinowy prezent :) Jedni komputer albo nowy dywan a ja właśnie lecę z mailem do Qingdao :)
Buty : Highest Heel Collection ==> www.ebay.com
Marynarka: Monton
Spodnium :SH
Torba: Restyle
Okular: Podrupka Podrópki Dulcze Gibbony
Naszyjnik: Allegro ==>>
Bransoleta: Dehli Indie / prezent/
Pierścionek: L.M.Production DIY 2002 /No proszę. Po 8 latach dopasowałam se torbę do pierścionka :P/
Prezencja: Niedzielno Statystyczno TeraPolsko
Statyści: Ikarus, Nocnik, Gnojarek, Kupa Statysta , Pet Statysta

June 22, 2010

Fashion Fict Faction by LMProduction ad.4

Fashion Fict Faction by LMProduction Part 1.

Fashion Fict Faction by LMProduction Part 2.

Fashion Fict Faction by LMProduction Part 3.


... Zastanawiałam się jak szybko można było no wiecie… w tamtych czasach. Kiedy od pasa w dół byłaś wyposażona w pantalony, cztery halki, fiszbinę z kłów walenia czy innego tam zwierza, poduszkę na dupę i oczywiście kiecę wielkości Wrocławia. Przecie nawet teraz są problemy, żeby stojąc w korku nie siknąć w jeansy a co dopiero w takim zamku, gdzie kibel znajdował się pół kilometra od komnaty.

Taka królowa na przykład.

Ubrana od stóp do głów w dwadzieścia kilogramów wymienionych wcześniej kiecek i halek i nagle jej się zachce. No… tutaj jeszcze można by na przykład wywiercić dziurę w tronie i nawet jak siedziala przy stole to mogła se podwinąć te kobierce i kilimy oraz dyamenta, zrobić co miała zrobić. Pod stołem przeczołgałby się jakiś hrabia albo baron co chcial się podlizać, zabrał nocnik i wylał za okno do fosy. Móglby tez zarobić sto dukatów sprzedając siuśki Królowej na targowisku za tą właśnie fosą.
Co jednak kiedy zachciało się Królowej coś cięższego? Czy wypadałoby chlupnąć w nocnik podczas kolacji? Trzymając w zębach udo bażanta? Tja… Myślę, że to był jeden z powodów, dla których kobiety zrzuciły z siebie osiem spódnic. Po prostu miały dwa wyjścia. Albo narobić w koronki, albo założyc pod spód majty hip-hipowca. Takie z krokiem w okolicy kolan. Wtedy w takich majtach umieszczałoby się pojemniczek awaryjny, gdzie zanim by dobiegła jedna z drugą do tego wychodka, mogłaby sobie wykonać zaliczkę. Jak wszyscy wiemy, bardzo niewygodnie jest jednak biegać z pojemnikiem miedzy nogami, nie mówiąc o trafieniu do niego tak, aby nikt się nie domyślił, więc to był chyba przełom.

Tak więc kobiety zrzuciły kilka warstw kiecek i pojechały po rycerzach, parobkach, mężach, ojcach i braciach, aby im konieczkie zamontowali te wychodki. Jak widać, zamontowali im te wychodki, a nawet lepiej! W takim Londynie udało się nawet stworzyć pierwszą w Europie kanalizację. To, że po pół roku wybiła i szambo przez dwa miesiące unosiło się na wysokość drugiego piętra to nic! Ważne, że kible były i to blisko. Tamiza do tej pory śmierdzi, ale to chyba nie przez to. Zresztą. Wisła też śmierdzi. I Odra i Warta i nawet. I kanałek w Koziej Wólce.



Kiedy zaczęła się era spódnic nad kostki i jednej pary gaci, wyzwolone kobiety nareszcie poczuły się dobrze. Pewnie dlatego zaczęły popalać po kątach cygara i umawiać się ze sobą na randki. Co mnie niepomiernie cieszy.

Z wyrazami Redakcja via ==>>


June 14, 2010

Fashion Fict Faction by LMProduction ad.2

Fashion Fict Faction by LMProduction Part 1.

(...) w tym czasie na drugim końcu świata pod palmą obok pustyni narodził się transwestyta. Odznaczał się dwoma kreskami i kropką i był bogaty. Ponieważ musiał odróżniać się od chłopa co piramidy buduje z wiechą na głowie, postanowił być łysy a korzystać z gotowców. Dzięki temu ruszył przemysł fryzjerski co modelował fale i pukle na głowach z patyka i tykwy/ bo manekinów fryzjerskich wtedy jeszcze nie było/, aby potem Kleopatra i jej koledzy ze świątyni Hatszepsut mogli sobie nałożyć głowę na głowę. To znaczy włosy na głowę.

Niewolników golono więc cyklicznie aby dostarczyć surowca na peruki. Cyklicznie, bo peruka zużyta była formalnie w momencie zalęgnięcia się w niej robaków lub innych stworzeń. Głupio by więc wyglądał faraon, któremu się sypie fauna spod czapki czy tam innej kobry nie mówiąc o pasiastym spłaszczonym berecie, w którym go oglądamy do dziś.

Najlepszą modą starożytnych był sposób dozowania perfum. Na głowie między włochatą konstrukcją stawiało się dziurawy ostrosłupek piramidkowy z pachnącymi olejkami. Olejki spływały przez dziurę prosto na włosy a potem na plecy lub między cycki. Dzięki temu można było utopić kilka wszy i natłuścić se dekolt. Nawet wczoraj zastanawiałam się jakbym wyglądała z takim mini durszlakiem na czaszce. W sumie to trochę niewygodne, bo nie mogłabym się nachylać nad klawiaturą, chyba, że miałabym zamiar kupić nową klawiaturę. Bo jak wszyscy wiemy klawiatury nie lubią jak są mokre, tłuste, przestarzałe i herbaty z cukrem :P To może tyle o fryzurach, bo tera będzie o tabeli okresowej.

Tabela okresowa zaczęła być testowana właśnie za czasów Kleopatry kiedy ołowiem lub malachitem malowano ramki naokoło oczu. To, że matka dzieciom lub kapłan bogom potem ślepli to już inna sprawa. Nawet ślepemu można zrobić make-up. Do tego dochodziła fobia Jacksona Miachela zwanego dalej Samsonem Ameryki Północnej , czyli wybielanie. W sumie to gość nie był taki dziwny. Od 6 tysięcy lat ludzi zatruwali się przez policzki, żeby tylko być jaśniejszymi. Biel ołowiowa stosowana nałogowo przez arystokrację na całym świecie pewnie wyprawiła na tamten świat całe tabuny płci pięknej.

Najbardziejbielszą z całego tego towarzystwa była oczywiście Królowa Elżbieta Pierwsza. Twarda z niej była babka! Idolka feministek nie dość, że sobie przybijała szpilkami rudą szopę do czaszki to jeszcze podbiła pół Europy a nawet zdobyła Oskara za „Awiatora”. Mimo, że podobno ospowata na gębie jak Pan Edek spod budki z piwem dawała czadu z fluidem jak mało kto. To dlatego ten puder-ołów w formie pasty polerskiej. Niby ikona a tu o trądzik poszło normalnie. Wtedy nie można było sobie zedrzeć twarzy u chirurga i wyhodować nowej za pomocą peelengu i dermabrazji. Teraz tak. To dlatego Krystle Linda Evans z „Dynastii” nie wychodzi z domu. Za bardzo jej zdarli i odrosła nie tak jak należy. Jak kto nie widział to wlepiłam na GrossBossa.

A skoro przeszliśmy do czasów kiedy to panowie szkicowali sobie różane usteczka oraz pieprzyki, pozwólta, że Redakcja zrobi se przerwę i herbatę z cukrem. A zamiast ostrosłupa na głowie wetrze sobie ampułkę Vichy, żeby jej się przedziałek nie rozjechał jak Mojżeszowe Morze Czerwone. Z wyrazami GB via ==>>