Translate

Showing posts with label Spiders. Show all posts
Showing posts with label Spiders. Show all posts

December 10, 2012

I love the world czyli opowieść o szczęśliwych pajakach.





Dzień dobry :D
ponieważ jest poniedziałek i wszyscy smutno gapią sie na poranna kawę, więc pozwólta iż przywitam Was najbardziej szczęśliwym pajęczakiem spośród 40.000 występujących na naszej planecie gatunków.

Zaznaczyć należy jednak, że jeden jedyny taki ulągł się tylko i wyłącznie na Hawajach a dokładniej na czterech wyspach archipelagu czyli Oahu, Molokai, Maui i Hawaii.

Szczerze mówiąc? Nie dziwię mu się. Jakby nas teraz przy tych minus 10 przeteleportować na te Hawaje, wszyscy byśmy mieli takie gęby.

Happy-face-spider nazywa się bardzo mądrze czyli Theridion grallator aka nananana makaki'ii oraz dorasta tylko do 5mm. Można więc powiedzieć, że to tak zwane szczęście trudno dostępne.

Co ciekawe, każdy z tych pajączków ma na grzbiecie inny wzorek. Mamy więc całą galerie wyszczerzonych, zadowolonych okazów / to zupełnie odwrotnie niż w Polsce/

Wszystkie osoby, które by sobie posżły na tych Hawajach pogrzebać pod liśćmi celem zapoznania się z wesołym kolegą ostrzegam, że jadowity i dziabnąć może. Plecie bowiem swoja pajęczynkę głównie na ziemi więc jakby co to przy demolancji dachu nad głową rzuca się na wandala.

Uściski!
Lea





My Facebook.

November 6, 2012

I love the world czyli opowieść o Pakistańskich pająkach





Każda pani ma dwie rzeczy do wyboru.



1. Wrzeszczeć na widok pająka
2. NIE wrzeszczeć na widok pająka.

Dzisiaj opowieść o tem, że warto czasem zwrócić uwagę na zachowanie kosmatych lokatorów zanim się szmata po nim przejedzie / czego oczywiscie kategorycznie zabraniam a pająk-przyjacielem-GrossBossa-jest/

Kiedy w Pakistanie w 2010 nadciągnęły wielkie wody powstałe z monsunów, ponad 4 miliony ludzi straciło dach nad głową a prawie 1800 życie. Woda, która sięgała 5,5 metra zmiotła wszystko co swojej drodze spotkała.
I może ofiar byłoby więcej gdyby nie zwierzęta, które podobnie jak w przypadku trzęsień ziemi, pierwsze - gnane instynktem przeżycia, poczęły uciekać na wyżej położone tereny.

Trudno mi sobie wyobrazić ogrom zniszczeń, gdyby na zalanych terenach pozostali mieszkańcy. Mówilibyśmy może wtedy o 1800 ocalonych a o kilku milionach ofiar.

Najbardziej nieprawdopodobnym widokiem były właśnie pająki, które z braku dogodnych innych obiektów zasiedliły drzewa w całej prowincji.

Kiedy po opadnięciu fali powodziowej w bajorach poczęły wierzgać larwy moskitów, chmary pająków oczyściły skutecznie tereny zamieszkałe przez ludzi i chyba tylko dzieki temu nie wybuchła epidemia malarii lub innych chorób przenoszonych drogą ssawkową.

Wiec jeśli przyjdzie Wam do głowy kiedyć ubić pająka, wynieście go proszę na trawnik nakrywszy uprzednio szklanką a pod spodem choćby kartką papieru.

Pozdrawiam, GrossBoss



My Facebook.