Translate

January 19, 2013

Siostrzyczki

... Qorna. Epicentrum rodziny i epicentrum spotkań. Każda osoba wracająca czy nadjeżdżająca jako świeży przybysz witana jest wesołymi okrzykami dzieci, które choć na chwilę moga uczepic się zderzaka samochodu. Czterolatki a nawet trzylatki chadzają swoimi drogami. Bez uczucia strachu, że ktoś zabierze, ukradnie, skrzywdzi...

Oczy matek, ciotek - czujne i wiecznie śledzące ogarniają wielkie stado przedszkolaków, które same uczą się życia i tego jak wywalczyć własną pozycję, obronić swoje zdanie czasem krzykiem, czasem pięścią, czasem za pomocą kępy wyrwanych włosów.

I kiedy tak patrzę na Wolne Dzieci, żal mi tych zamkniętych w betonowych blokach, zamkniętych na placach zabaw. Tu nie chodź, tam nie idź, nie odzywaj się do ludzi, nie wolno, niebezpiecznie, pamietaj że ktoś cię może zabrać, skrzywdzić, obrazić...

Dzieci wychuchane w swoich różowych pokoikach z lapotopami, playstation, którym poświęcają godziny czasu, podczas gdy rodzice zmęczeni po miejskim korku maja swoje zajęcia - niekoniecznie związane z dzieckiem.




I przypomina mi się moje dzieciństwo kiedy matki z balkonów krzyczały, że Dobranocka, że Koziołek Matołek z Bolkiem i Lolkiem i Kolargolem, Mają, Guciem i Brombą.
Przypomina mi się jak wracaliśmy z podwórka bez strachu - podrapani, brudni, czasem ze śliwka pod okiem - wywalczoną w solówach. Szczęśliwi bez swoich różowych pokoików i elektroniki, która zastąpiła dzisiaj nianie, opiekunki, rodziny.

Kiedy stado trzylatek dociera do domu po całym dniu łażenia po opłotkach, sąsiadach, gościnach. Potargane, z glutem wiszącycm u nosa. Głodne czasem, z trofeum w postaci trzciny cukrowej obgryzionej z każdej strony do "kości"... tak sobie myślę, że jako mama wolę tą moją Leilę w Qornie niż w Warszwie zamkniętą w betonowej klatce z paniami od 8.00 do 17.00

I tylko wieczorem kiedy siostrzyczki zjedzą kolację pozwalam im być księżniczkami z bajki, elfami i całą resztą która w laptopie moim siedzi a Disney wyprodukował.

Chociaż z tego co widzę mogłyby się bez tego obejść smakiem :)

Uściski!
Lea




3 comments:

Blu*M said...

sliczne zdjecia i prawdziwa historia. Ja sie osobiscie boje tego, ze mieszkam w Holandii, gdzie bez elektroniki to tutaj ludzie zycia nie widza. Ja zas nie widze zycia w elektronice. :)

GrossBoss said...

bardziej mi chodziło o strach jaki nam teraz towarzyszy naokoło. Nie można dziecka na podwórko puscić bo albo pobją je dresiarze albo koledzy albo kto porwie albo co gorsze. Sama taka jestem. Tutaj. Natomiast w Qornie czuje jakby się czas cofnął do czasów kiedy dzieci były dziećmi

Anonymous said...

I'm amazed, I must say. Rarely do I come across a blog that's both equаlly educatiνe
аnԁ engaging, and without a doubt, yοu've hit the nail on the head. The problem is an issue that too few folks are speaking intelligently about. I'm very haρpy
that I came across this іn my search for somethіng regarding this.


Take a loοk at my web blog :: Haarausfall