Translate

May 30, 2012

Before I come. I'll give you some MNIAM


Biżu ==>> jak wyżej :)
Spodniumki: DIY / tym razem na prawo :P/

You need something? Don't be shy to write me an e'mail. My Facebook.

FB shop soon.

May 28, 2012

DIY łole Fashion Hurts. GALAXY POST

Na pożegnanie DiY zadanie. I wyszło właśnie niezwykle przaśnie :)))

Kreatywna Pani Matka zawrzała we mnie jakem obaczyła te cuda i wrzuciłam je trzy dni temu na GrossBossa. Ponieważ u mnie zazwyczaj jest tak, że albo nic nie robię albo robię wszystko naraz, postanowiłam zrobic wszystko naraz a więc przygotować Leili na Dzień Matki super poszukiwacza ogrodowych skarbów i koszulki DIY które tutaj obok moich portków widnieją.
Zabawa była na tyle zajebiaszcza, że moje dziecie opowiada wszystkim od trzech dni jak to z matkom uzupełniało dziury w pudle zapasami natury :)

Jak już mieć rozmach to na całego. W zwiazku z tym moje ulubione ale lekko wyblakłe czarne jeansy co to towarzyszyły mi tutaj wielokrotnie, wylądowały w misce a efekt mata na zdjęciach. Mam nadzieję, że wyszło fajnie :) Oczywiście lepiej wyszło na lewej stronie, więc chciałam tu sumiennie ogłosić iż tak ma być. Pani LeaMun nosi portki na strone lewo botak.

Jako, że przymierzam się bardzo do współpracy z pewną Niemiecką projektantką niesamowitych ozdób, doczepek, biżuterii, dredów i innych rzeczy do włosów z MTH /coś co mi ciary na plecach wzmacnia samymi fotkami/, postanowiłam dzisiaj zaplątać sobie mój ulubiony naszyjnik jako hair biżu i słowo daję, korporacyjny HR Departament od DressCodu znowu dostanie zawału. Na pewno przed piątkiem, bo w piątek Mociumpanie to ja już będę w Hurghadzie :)

Uszanowania/GB



Pix by Ikarus :)





Dredy/Spodnie/Leila T-shirts: DIY
Kurtka: SH
Obutki: Chińczyki 10 USD / jak widać to już schyłek./
Torba: Channel SH
Bizu. Loko, HM
Prezencja: Matczyna Ogrodowa Rozmazana
Statyści:

May 26, 2012

Upper Egypt. Clay and water



Ktoś kiedyś rzekł, że najbardziej podobają się rzeczy które juz widzieliśmy. Pozwolę się nie zgodzić. To zupełnie jak w poprzedniej notce. Tyle, że tu nie chodzi o biżuterie i o orginalność a o coś co namolnie i z wielka siła powraca regulanie co dwa lata i nie pozwala o sobie zapomniec choćbyś chciał.

Nasze cudowne krzywe chatki równo co dwa lata zamieniają sie bowiem ze świeżo odnowionych turkusowo-smerfowych cudownych krzywych chatek w szarawe obsypujace się tynkiem i farbą ósme kserokopie samych siebie, gdzie na głowę leci ci glina ze słomą a Ty zastanawiasz się czy rano obudzisz się na glebie z dachem na głowie czy pod moskitierą i pod działającym wiatrakiem.

W rodzinie jest tak, że każdy cos kolego do tej rodziny wnosi. Jeden umie łazic po dachu / może położyć na nim trzcinę i powiązać ją elegancko w ładną strzechę. Drugi ma kolegę, który ma kolege co ma natryskiwarke do farby / ten kuzyn czy tam inny brat, zabiera swojego kolegę razem z jego urzadzeniem i juz malujemy dom na morski turkus/ Kolejny kuzyn kuzyna jest elektrykiem / to ten co na przewróconą ławkę na filmie włazi aby przeprowadzić te przewody, no i główny bohater naszej opowieści, który z dziada pradziada jest hydraulikiem, zatem nadobnie i szybko lepianka z zimna wodą zamieniła się w smerfową chatkę z gorącą wodą, termą i trzema ujęciami wody, o których nasza Mama marzyła od 5 lat.

Tja... kiedy kupowaliśmy dla Niej tą chatkę - była popękana jak skóra na rękach staruszki, która całe życie spracowała te ręce dla dzieci. W jakieś 2 tygodnie z rozwalającego się trupa udało sie Tomasowi stworzyć przemiłą i czyściutką przystań do życia, którą po 4 latach rozbudowaliśmy o kolejne gliniane pokoiki i zakamarki. Z piecem do pieczenia chleba, drzewem i ptakami które codziennie rano budzą wszystkich śpiewem

Jak ktoś żył bez ciepłej wody całe życie, tak i mu mociumpanie do życia wiele nie potrzeba. Sami widzieliście nasz wynalazek pod tytułem "Magister GrossBoss radzi. Grzałka pralkowa grzewczo-wodna - w oparciu o doświadczenia więzienne" Nie zmienia to faktu, że po zamontowaniu term i wygódek, cała rodzina rzuciła się hurtem do hamamu coby gorących kąpieli w maja sohna zażyć a i luksusu owego zaznać na całego. A gębuchy im się śmieli jak nie wiem.

Najlepszą puenta tej historii jest zestaw kranów, który zawitał do chatki. Miało byc ten. No. Prosto i ten. A wyszło jak widać. Rozgrzebana, ocementowana sciana została ozdobiona najbardziej okazałym zestawem baterii jaki widziałam w życiu / trzy w komplecie. Normalnie Dyjament Swarowskiego Mubaraka czy coś. Mamy tera najbardziejwypaśniejszy kibel we wsi o kuchni nie wspomnę.

Jak się pomaluje będzie bosko!

Usciski!
GrossBoss

p/s Gwoli wyjaśnienia. Kto mnie od 2003 odwiedzał najpierw na celebrities.blog.pl, potem na leamun.blog.pl a potem na GrossBossie to chyba już mnie zdążył kurcze poznać. I wie, że nie jestem jakąś słodkopierdzącą lansiarą.

Blog mój jest moim własnym poletkiem na którym różne grządki rosną. Jedne bardziej zaniedbuję a drugie nie. Nie jest to blog tematyczny, gdzie nagle z pyskatej babiny zamienię się w Matkę Blosko Arabsko i będę wrzucała codziennie wyciskające łzy opowieści o biedzie mojej czy innej tam rodziny. Jasne, że będę. Będę, podczas gdy sama bedę uprawiać tu Ludzia Iphona i moje wesołe sesje z Leilą, egomorfozy z mojej głowy, mnóstwo biżuterii, reklamując swój / A NIE OBCY/ sklep i lepszych lub gorszych opowieści zawierających mnóstwo słów niecenzuralnych.

EgoMorphosis jest dla mnie blogiem, gdzie to wszystko sobie ładnie układam, bo oprócz miłości, fajnej rodziny, opowieści o Egipcie, jestem także sobą - starszo panio o niewyparzonej gębie, która musi sie ubrać i zarobic na te krany i życie w Eipcie, które jak Wam pisałam niedługo się dla mnie zaczyna. I to nie te w smerfowych chatkach tylko te, które będą w naszym domu w Hurghadzie, gdzie bedziemy żyć, mieszkać i prowadzić mafijne interesy z Chińczykami zaniżając i dumpingując ceny konkurencji w Polsce :P


W piątek 1czerwca wylatujemy z Leila do Hurghady i mała zostaje z Tomasem i babcią aż do końca wakacji. Będzie mi bardzo trudno, ale wiem, że nie ma takich rzeczy, których nie uda nam się przejść. Mam nadzieję również, że moje dziecko będzie miało cudowne wakacje i wróci w buzią wyładowaną gwaro arabsko a wszystkie pytania w stylu "Czy się nie boisz zostawić dziecka samego itepe i tede" już mi bokiem wychodzą. Głównie prawym. Naprzeciwko serca, które umrze z tęsknoty.

Masalama
Redakcja


May 22, 2012

I LOVE LIVING jewellery!

Jak widać na poniższych zdjęciach należę do tak zwanych Ludzi Iphonów. Dlatego też każde ujęcie musi się charakteryzoważ znakiem szczególnym Ludzia Iphona czyli dziubem, odbiciem w jakimkolwiek lustrze i Iphonem Statystom. Głupi wyraz twarzy tudzież czarny okular tyz może być.
Naogół kocham robić zdjęcia / moje sesyjne wypoty głupoty - to najbardziej, ale z braku fotografa mego tudzież osób postronnych / od których stronie, żeby nie uciekły z moim starym i bardzo zdewastowanym telefonem marki Japko/ bedzięta musieli się czasem niezadowolić się mojo głupio gębo o reszcie nie wspomnim.

A właściwie wspomnim.
Maniakalnie kocham biżuterię i obuwie. Biżuterium zwłaszcza tą, którą sama bym nosiła, nawet jeśli wygląda jak z odpustu. Najbardziej podobają mi się rzeczy, których jeszcze nie widziałam, a co za tym idzie, szperam w odmętach chińskichi indyjskich producentów i wynajduję takie jak na przykład to ==>> albo to poniżej.

Bo czasami uważam, że wyglądam bardzo wybitnie, więc muszę to wszystkim zademonstrować i mogę się wybić nawet za pomocą zdjęcia w windzie. Może zobaczy mnie jakiś agent filmowy i zagram na przykład w serialu. Na przykład windziarkę albo kierowce walca. Lub też indianina co zbiera marchewki na polu polskiego rolnika, bo musi dorobić do pensji o emeryturze nie wspomnę.


Jak kto zacznie na mnie wrzeszczeć, że się zapisałam do Illuminati to jest w błędzie albo nie. Ważne iż każde wyjście pośród homo sapiens po założeniu poniższego mrugającego pierścienia oraz broszki czy tez dodatkowej pary oczu na czaszkę powoduje dosyć duże zamieszanie.

Dlatego też postanowiłam z wielką werwą wypróbować oczęta na zagranicznych turystach i wstawiłam poniższe dzieła do sklepu. Zobaczymy ilu z nich powie iż jest to dzieło sztuki egipskiej, a już oko faraona będzie piknie na biuście wygladać.

P/S ponieważ nikt nie komentuje i nie pisze mi na przykład "ale masz gupi dziub!" albo " te! lansiara lambadziara tepa dzida!" albo "założyła se bloga o gwiazdach a sama chce byc celebrytem ale jest stara i brzydka i ma duży nos" uznaję, że jest lepiej niż myślałam, zaprezentowałam się doskonale zaprezentowałam się ja.

Wzruszyłam się normalnie z tego wszystkiego.

Jedni płaczą bo nie majo komentarzy
a ja bedę płakać jak je dostanę.

Mój internecie... mój internecie...

uszanowania!
GB




Biżu ==>> / mail me :)))/

May 18, 2012

How to kill your husband using SKYPE


Biżu ==>>

TO jest straszne nieprawdaż? Mój zszedł na zawał oraz poinformował iż nie wyjdzie po mnie na lotnisko jak w takim stanie i kolorze przyjadę w czerwcu.
To się nazywa moje duszki "Pieciominutna Tortura Odgalna Skajpna" :P

Miłego weekendu!

May 16, 2012

Nowelka o Jadzi.

Gwoli wstępu drogi czytelniku. Tekst ów popełniłam w 2005 kiedy zachłystywałam się krótkimi utworami literackimi w postaci makabresek lub zwyklaczków o ludzkich przywarach i wadach. Nie wadziło mi to wymysleć i spisać poniższej opowiastki, która w realiach warszawskich osadzona została. Od razu zaznaczam iż każdy kto swoje przebywanie w internecie ogranicza do dwóch sekund i opiera o kształt kiecek, obuwia lub celebryta, może nie zaczynać nawet czytać. Całą resztę na nowo otwarty cykl zapraszam

Uszanowania
GrossBoss





Nowelka o Jadzi

Pani Jadzia była królową w swojej pracy. Pani Jadzia zarabiała na chleb. Pani Jadzia miała na utrzymaniu męża pijaka i troje dzieci w tym dwoje jego i jedno wspólne.

Tego dnia Pani Jadzia jak zwykle otworzyła o wpół do siódmej, żeby pierwsi pasażerowie porannych transportów publicznych mogli załatwić bieżące sprawy jak należy. O ósmej przychodził Stach, który miał ją zastąpić. Bo Pani Jadzia była poranna a Stach wczorajszy. Musiał gdzieś usiąść i wychuchać co swoje oraz zrelaksować się przy Feng Shui wodnym. Takim z kranu też można a chuch w pracy Pani Jadzi też zginie w tłumie.

Nikt nie zarzuci Stachowi pijaństwa. Nawet inspektorzy wpadali tam na chwilę aby zaraz wypaść. O ich obecności świadczyła szczupła rolka i odbite na podłodze obcasy mokasynów. O ile Jadzia czyściła te ślady co godzina, o tyle Stach zaniedbywał stanowisko pracy. Głównie spał. Nie zarabiał za dużo, bo większość klientów uciekała obok Stacha aby oszczędzić złotówkę.

Kiedy Stach pojawił się chwiejnie na progu, Jadzia wstała, otrzepała fartuszek z okruszków bułki z kiełbasą, wzięła Stacha za ramiona i posadziła na swoim stołku. Stach gibnał się w lewo, gibnał się w prawo i oparłszy głowę o brązowy kafelek zachrapał donośnie imię żony.
- Jadź…

Pani Jadzia spojrzała na swój przybytek, śpiącego męża i westchnęła z ulgą. Sięgneła za szafkę łazienkową i wyciągneła zza niej zgrabną walizeczkę w kolorze granatowym. Weszła z walizeczką do ostatniej kabiny. Tam otworzyła walizeczkę i wyjąwszy gustowny mundurek w kolorze granatowym, raz-dwa założyła go na siebie. Na szyi uwiązała bladożółtą chusteczkę. Następnie schowała do walizeczki spódnicę w romby, czerwona bluzkę, zamknęła walizeczkę, wyszła z kabiny i wesoło ruszyła w górę. Tam gdzie Pałac Kultury wznosił się nad nowobudowanymi Złotymi Tarasami i gmachem dworca….

Tam Pani Jadzia zostawi walizeczkę Pani Urszuli z kas, a potem wejdzie do windy. Bo wiecie Pani Jadzia kocha windy. I to uczucie w żołądku. Kiedy już jest prawie na 40-stym, już niby staje a twoje wnętrzności jadą pomimo to. Musi dzisiaj wykonać kilkadziesiąt kursów. Potem posprzątać, zejść na dół, odebrać w bufecie obiad dla rodziny ( to ten co jej przysługuje jako dodatek do ciężkiej pracy), odebrać od Pani Uli walizkę. Pójść do toalety w Pałacu, założyć spódnicę w romby i czerwoną bluzkę, pojechać do domu i uprać mundurek. Potem podjedzie w okolice dworca do pracy, wsadzi walizkę za szafkę w WC, obudzi męża, weźmie z tacy dwadzieścia dwa złote i trzydzieści cztery grosze od uczciwych „sikaczo-sraczy” i wspólnie wrócą do domu aby zjeść obiad.
Pani Jadzia będzie siedzieć i marzyć o następnym dniu, kiedy winda zabierze ją na górę a numerki będą migać jej przed oczami z prędkością na jaką tylko stać Dar Wujka Stalina…

May 15, 2012

HR hates me. Let them hate me for 24 hours. Tomorrow Dresscode FUG. But I made them MAD. I love today ożeszfuck :'/

I am very good worker
I am not good dressed worker
I am not good looking worker
I MAKE my business looking like crazy string-head squirrel. THANK YOU!
They'll fire mee soon.
I don't care.
I am.
THANKS.
Dear HR Dept
Put your COMMENTS and opinion in the white shirt and black skirt and fuck off.
KISS MY CORPORATION ARSE.
THANKS
I am so in my customers map :'/
I DID IT !

Ok. Lets back to work.



But it was nice for 5 minutes :'/

May 13, 2012

May 11, 2012

The week is OVER! And... :)



p/s ponieważ zostałam nominowana do opisania swojej przygody z książkami przez Baglady, zamieszczam co nastepuje:

O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Jakieś 20 lat temu jak jeździłam autobusami do szkoły średniej :). Moznamnie było nazywać Człowiekiem z Twarzo Książko, bo zwykle w miejscu nosa miałam tytuł. Aktualnie jak mam urlop i akurat mam 5 minut czasu. Kocham audiobooki :)

Gdzie czytasz?
W uchu

Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Ulubione książki Stephen King, Thomas Harris, Stieg Larsson, zrób to sam - Słodowy i fajna jest ta do biologii z piątej klasy - zwłaszcza rodział Tchawki - narząd oddechowy występujący u niektórych stawonogów (owady, pareczniki, dwuparce, niektóre roztocze i pająki lub zwłaszcza Komar Zenek normalnie zwłaszcza normalnie). (...) Książki? Papierowe generalnie, śmierdzące farbą albo historią, gdzie spomiędzy kartek wychodzą nietupcząc małe czerwone robaczki. Trzeba człecze uważać, żeby robaczka nie rozgnieść, albowiem napisane jest iż robaczek też twój brat i nie gnieć brata chamie, bo nie wiadomo czy w następnym życiu chamie robaczkiem nie będziesz.


Jakie książki ostatnio kupiłeś/dostałeś?
Stephen King Dallas 69 / dostałam. Generalnie zwykle cała rodzina albo kupuje mi Kingi albo pyta co mi ściągnąć z sieci :P

Co czytasz obecnie?
SPIN - techniki manipulacji klientem i sztuka zadawania pytań klientom korporacji. Proszę następne pytanie


Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?
Ośle rogi plus obiad plus drink. Działa jak czary. Nikt nie dotyka moich książek. Dziekuję :'/

E-book czy audiobook?
Patrz wyżej a jak nie to sobie puść odpowiedzi na Ivona albo innym robocie

Jaka jest twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Opium w rosole. Mam takie w domu. Ma na imię Leila i wolała by mieszkać z każdym innym.


Ulubiony cytat związany z książkami?
Sutek nie cudek - powiedziała kotka /S.King


Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Hannibala Lectera

p/s nie nominuje nikogo bo wymiotuję łańcuszkami ale ten był miły i STARCZY. Czas na botox.

Wszystkiego najlepszego Córeczko :) Leila(3)

May 9, 2012

Fashion Fict Faction by L.M.Production. Przysposobienie nieobronne

Tak się zastanawiam czy w szkołach nadal są prowadzone lekcje przysposobienia obronnego. Za moich czasów zostałam bowiem zaszczycona owym momentem kiedy takowe zostały wprowadzone. Ponieważ uczyłam się w budzie gdzie było 2000 dziewczyn i 12 chłopaków ( technikum odzieżowe / mówiłam, że jestem skrawcem. Skracam głównie) lekcje takie odcisnęły piętno na mojej twarzy.

Dosłownie.

W sali PO stała sobie zamknięta na klucz gablotka szklana zawierająca cztery maski przeciwgazowe, szare koce i jakieś stare rupiecie, którymi miałyśmy się posługiwać. Był tam więc granat ręczny w kształcie granatu ręcznego i granat ręczny w kształcie fallusa. Leżały sobie tam również jakieś pistolety z czasów I wojny światowej lub II wojny światowej, łuski i tego typu rzeczy. Było również pudełko rozbrojonych naboi, które to naboje stały się moją obsesją.

W dobrych starych punkowskich czasach oprócz glanów trzeba było zawiesić na szyi kolczatkę od psa lub wisiorek rzemienny z nabojami. Wyglądało świetnie. Naboje były trudne do zdobycia i tym większa radoch jak już 3 czy 4 sztuki udało ci się gdzieś zaje...fajnić. Mamy więc te lekcję. Mamy też takiego Pana co malutki jest jak kurczaczek, jąka się jak Michnik i łysieje. Ma nas uczyć jak żołnierzem być.

Pan patrzy na nas skosem i pełen werwy komunikuje co następuje:  
- Bę...bę...bę...dziemy...y...yy... dzi...dzisiaj...czoł...czoł...ga...ga...gać się w maaaaaaa..aaaaaa..aaaaskach poo.ooo poooo...dło...o.oooodze. 

Po czym wysyła jedną żenszinę do gablotki. Żenszina przynosi maski zakurzone jak strefa zero z obrzydzeniem trzymając je między trąbą a okularem. Trzydzieści pań patrzy się na Pana. Postawione grzywki jak beton sterczą na 10 cm. Taka moda była wtedy wiecie... Oczęta umalowane ostro, usteczka, różowe sweterki, dżinsy tureckie opinają kształtne kształty. Podłoga pamiętająca jeszcze czasy powozów konnych zawiera na sobie elementy dekoracyjne w kolorach przeciwnych do siebie samej.

 Pan łypie na nas okiem i mówi:
 - Tu..tu...tunel. Będziecie..cie...cie czołga..ga...gać się w tunelu bę..bę...będziecie czoł...czoł...czołgać się będzie...dzie..cie.

Po czym przynosi z klasy takie dwa koła o wymiarach około metra średnicy. Między kołami figuruje tuba z worka po kartoflach chyba. Długa na 6 metrów. Z tuby tumanami unosi się osiemdziesiąt miliardów roztoczy.
Pan przesuwa okiem po przyszłych krawcowych i wyciąga paluch w moim kierunku.
- Ty... cza...cza...czarnulka. 
Teraz już wiem dlaczego wybrał właśnie mnie. Nie nosiłam grzywki na Alfa i mogłam spokojnie założyć mordę słonia na swoją twarz nie łamiąc przy tym urobku w postaci martwych komórek włosowych. Biorę maskę. Zakładam tak jak mnie na teorii uczyli. Maska lata mi dookoła głowy, bo małą głowę mam.

Pan podchodzi do mnie i nachylając się nad szklaną szybką za którą powinno być moje oko krzyczy:
- Oddy..ddy...chaj przez filtr! 


Myślę sobie, że ani chybi to musi być ta słoniowa trąba co mi dynda z przodu. Pan łapie za gumowe troczki z tyłu, zaciąga i wpycha mnie do tuby. Łapię pierwszy haust powietrza przez maskę i próbuję się czołgać. Gdyby te szybki przed oczami nie były takie zalepione brudem, Pan zobaczyłby pewnie jak gały wyszły mi z orbit, bo trąba ni wuja pana nie zadziałała jak należy. Czołgam się na bezdechu czując się jak Rambo z kraju trzeciego świata co na wyposażenie nie ma i dusząc się jednocześnie usiłuję nie nadepnąć na własną trąbę bo ślepa jak kret, bo nic do cholery nie widzę pełznę dalej popychając się prawą ręką a lewą wycierając oszklone otworki na oczy.

 

Nagle przez maskę wpada mi tlen z azotem. Szybkę trafił szlag i wleciała do środka jak ją popchnęłam tym lewym palcem. Nie wiem jak wy, ale ja wtedy po raz pierwszy oddychałam okiem. Polecam. W razie wyższej konieczności. Jakoś się przeczołgałam ale kiedy wylazłam z drugiej strony wora wyglądając jak rozczochrany mamut, nie było następnych chętnych. Pan miłosiernie odlepił mi maskę od twarzy i odesłał razem z nią do gablotki. W ramach rekompensaty za usiłowanie morderstwa poczęstował mnie 5 nabojami z których uplotłam sobie zajebisty gadżet na szyję. I teraz puenta...  

Przed wejściem do worka odepnij trąbę i wydłub oko
Tajest!
Redakcja

May 8, 2012

O dredzie dredzie mój stary zgredzie.

O dredach można pisać dużo lub mało. Ja tam nie będę się za bardzo rozwadniać, chociaż darzę je miłością ogromną, bo w Internecie jest mnóstwo informacji na ten temat. Grunt, że wykonanie dreda nie jest zbyt pracochłonne i każdy może go zrobić we własnym zakresie. Kto ma ochotę może sobie kupić gotowe. Cena od 5 złotych do 9 złotych za składany na pół 1 metr bieżący.

  No to Państwo znaczy dreda nabyliśta tak? I ktoś Wam go do głowy przysupłał / co jest niezwykle banalnym procesem, który można sobie spokojnie w godzinę uskutecznić samemu/ Pasmo włosów na pół, na to dred na pół. Zamieniamy miejscami pasma własnych włosów, zamieniamy miejscami pasmo dreada / ja robie to zawsze, żeby mi się nie przesuwały wzdłuż warkoczyka/ i zaplatam.

 Większość instrukcji pokazuje zaplatanie części dolnej bez zamiany dreadlocka miejscami. Polecam oczywiście naszą nadworno Panio z Torbo i Jej instrukcję :). Jeśli jednak zamienicie jeszcze dreada góra z dołem i zapleciecie część górna a nie dolną, wasza konstrukcja będzie się trzymać jak beton do momentu rozplecenia i obsuwa Wam nie grozi. Do tego nie stosuję / jeśli mogę się wymądrzyć/ zwykłego warkoczyka tylko tak zwany oplot łańcuszkowy, który możecie sobie dokładnie obejrzeć tutaj. Pomaga przy błyskawicznym rozpleceniu, co przede wszystkim ogranicza przynajmniej w moim przypadku użycie słów niecenzuralnych.

 Z dredami syntetycznymi bywa tak jak to zwykle bywa z włosami syntetycznymi czyli jak kto miał kiedyś treskę za 50 zeta wartą 5 zeta, to wie, że taka dopinka po trzech tygodniach wygląda jak zeskrobany z ulicy ssak, który miał kontakt z automobilem za ciężkim / o czym pisałam wielokrotnie wspominając o lace wig z syntetyków/ Dreadlocki przyczepione do czaszki wyglądaja ślicznie i można je sobie rozplatać i splatać i zmieniać do woli, ale tak jak wszystkie syntetyki pisane im jest rozciapierzenie splotu w miarę użytkowania.

Jak się takie dreadloki robi moi drodzy? I jak się je regeneruje? A bardzo prosto. Najsampierw trzeba wyciągnąć pasmo włosów syntetycznych, które tapirujemy radośnie grzebieniem nierzadkim. Potem z jednej strony przytrzymujemy kolegę stopom czystom. CZYSTOM ZAZNACZAM. Nie fajnie jest jak kto potem naszą stopą od głowy capi. Nieładnie i niekulturalnie koledzy i koleżanki. No więc jak już przytrzymata to stopo to zaczynacie mości Państwo skręcać dreda jednostronnie i jednocześnie przysmażać go żelazkiem parowym vel parownicą. Włókna syntetyku skręcają się srogo i zlepiają ze sobą, co bardzo ładnie pokazuje ten film. Wybrałam Kim bo nikt z takim urokiem jednocześnie nie hepleni i hkręha dhedlocka.
Hłowo honoru.

Jako że osobiście nie lubię napuszonych matowych grubasów / jak bierzesz to personalnie CZŁOWIEKU KOBIETO to nie do Ciebie / regeneruje dredy co mniej więcej trzy tygodnie - miesiąc aby cały czas wyglądali jakby zeszli z taśmy. To znaczy z nogi. Ponieważ niewiele osób ma parownicę, można sobie poradzić troszku inaczej.

Należy po primo zagotować garniec gorącej wody. Następnie wziąć takiego dreda, skręcić go od środka jak najmocniej i zanurzać po kawałku w gorącej wodzie a potem lekko rozciągnąć. Następnie wyciskać po tem kawałku w gruby ręcznik aby nie poparzyć palców. Włókienka, które wysiepały się z dreda po pierwsze się skręcą a po drugie przylepią do całości. Po trzecie dred czysty to dred wyparzony a każdemu chyba zależy, żeby było nie tylko ładnie ale i higienicznie. Drugą sprawą jest matowienie włosa syntetycznego, które kompletnie mi się nie podoba. Jeśli Ci co odwiedzają Ego wczytali w twardy dysk notkę o kremach, to polecam dodać do takiej zagotowanej wody łyżkę kremu El Jiba. Czyli ten lub ten  Przy zanurzeniu dred zostanie namaszczony , łatwiej się sklei i będzie się bardzo ładnie błyszczał. Nie mówię o tym jak pięknie będzie pachnieć taka nasza produkcja wtórna :)

 I na koniec jak już zdążyliście się domyśleć po zdjęciach, możecie sobie takie dredy pokręcić. Ja używam termoloków, gdzie na sucho zakręcam końcówki dredów / zazwyczaj po 5-6 sztuk/ , kąpię go we wrzątku, wyciągam na jakieś 10 minut a efekt jest radosny, co widać na mojej uśmiechniętej twarzoczaszce.
Czego i Wam życzę.
GB




p/s dredy zostały okraszone tak zwanym leakingiem, który właśnie króluje na wszystkich blogach jeśli chodzi o edycję zdjęć. Rozumita. Tęcza z flara obiektywu i nakładka świetlno. Bardzo to piękne ale w nadmiarze szkodzi. Wiem, bo mam odruch cofki jak oglądam polskie szafy na podglądzie googlowym. Co post to wszędzie nakładki i świetliki aż mi w oczach lata. Dlatego tez obiecuję sumiennie nie nadużywać :P Tutaj normalnie pasuje jak nie wiem. Para wodna - czyli tęcza może być, błysk gradientowy odbity od garnca / tyż może być/
Zawsze można udawać, że mje się cuś w circle lenses rozszczepiło aj?

May 7, 2012

Majówka z czytaniem prozy vel pościk spod ZNAKU GROZY

Pix by Ikarus
Dredy : DIY
Kiecka: SH
Obutki koturny: z roku 1995 kiedy to modne były espadryle a ja w ramach espadryli podźwignęłam się z metra sześćdziesiąt do metra siedemdziesiąt :P
Torba: mail me :)
 Leiluka Spider-Assasinka kiecka : SH - zaiste nadobna co? Dorastała do niej dwa lata :)))
Prezencja: Stephen Kingowa / kocham Cię mistrzu/
 Statyści: &