Translate

January 12, 2011

Albiny, Cypriany, Ryszardy i Henie! Ogólta se golenie!

Kiedy otwieram gazetę tygodniową pod tytułem Vivagala oczom moim nierzadko ukazują się torsy. Torsy męskie dokładnie. Torsy gładkie jak atłas. Jak jedwab gładkie. Torsy wydepilowane znaczy. Ileż to razy usiłowałam wyobrazić sobie jak wyglądać musi wizyta kolegi w salonie. Lub też jak kolega robi to sam sobie przed lustrem w łazience. Bo wiecie. Gęba gębą ale golenie klatki, pachy czy innej części typu noga jest dla mnie niepojęte.

Nie znaczy to oczywiście, że Redakcja – Matka Natura ma w okolicach kępy obfite. To jest ściśle tajne. Natomiast widok Józka, Stanisława czy innego tam Bartłomieja studenta marketingu i zarządzania, siedzącego na wannie i usuwającego do bikinii aby modnym i trendy być, zawsze wydawał mi się bardzo interesujący. Albowiem świat zachodu przywiał do nas modę na ciało gładkie męskie. No i weźmy takiego dla przykładu Józefa.. Józef robi to za pomocą akcesoriów dobrze już znanych. Czyli maszynki jednorazowej i pianki do golenia.

Najpierw nakłada piankę na prawą dłoń. Potem klepie się pod lewą pachą. Potem bierze tego Dźileta i jedzie. Jedzie...jedzie... Łyso Znaczy jest dobrze. Następnie nakłada tę pianę na lewą dłoń. Potem klepie się pod prawą pachą. Jedzie....jedzie...Zajechał. Bo Józek praworęczny jest wiecie i głupio mu prosić kolegę z akademika o pomoc. Głupio, bo łazienka wspólna i tego... i może być posądzony. Bierze więc papier toaletowy i przykleja pod te prawą pachę. Rad nierad zabiera się za nogi. Oooooooo... tutaj już gorzej. Bo i kostki są jakieś takie kwadratowe i kolana wystają o goleniach nie wspomnę. Józef bardzo uważnie z wywalonym jęzorem dokonuje dekapitacji martwych części włosa i zaczyna dyszeć, bo nijak w rozkroku usiedzieć nie może. Maszynka już dawno zapchana wygląda jak grządka z pietruszką i daje po marginesach jak cholera. Biedny Józek wyciąga więc z kubka maszynkę kolegi z drugiego pokoju i dokańcza kończynę.

Kiedy łyse i wesołe nogi błyszczą radośnie w promieniach świetlówki, nadchodzi czas na klatkę. No i tutaj może proszę państwa ostawię sceny rodem z rotten.com w spokoju, bo odcięty sutek to najmniej krwawy epizod tej historii. Gorzej, że zarost kończy się obok pach a zaczyna cal dalej, gdzie bary Józefa przechodzą w plecy. Plecy suto okraszone genetycznym przekazem z dziada pradziada. Z dziada na ojca i z ojca na Józefa. Zgroza po prostu. Józef wykręca ręce na lewą stronę i smaruje się od tyłu. Potem zgaduje jaka mu wyjdzie fryzura. Wy też zgadnijcie. Na koniec olej do smażenia słonecznikowy, bo nie ma oliwki a to coś do opalania z zeszłego roku pachnie jak skarpety kolegi spod 14-tki.

Ogolony i zadowolony będzie mógł poszpanować co nieco na Warszawiance. Wiem, bo sama widziałam w telewizorze. Nie wiem czy Józka ale był łysy jak nie przymierzając Oleksy. Też Józef. Z tym, że na głowie bo nie wiem czy Oleksy goli pachy o plecach nie wspomnę.

Co tam wrzeszczycie? Że woskiem? Co woskiem? Aaaaaa woskiem żeby Józek sobie wyrwał. No cóż... równie dobrze mógłby urodzić dziecko. To ja może już zacznę ten weekend i zaczekam na transmisję ze studenckich zawodów pływackich na WOT. Może obaczę jakąś ciekawą nieobrobioną twórczość geometryczną w wykonaniu przyszłego menażerra. Ale najpierw ogolę plecy. Pierwszemu co się zgłosi. Albo sobie. Zapisy całą dobę. No to w takim razie właśnie teraz ponownie chyba puenta...


Włochy plecowe najlepiej zdzierać pumeksem

Z wyrazami
GrossBoss







January 10, 2011

Lace wig story cd.

Zawalona mailami od Szanownej Gawiedzi co tu mnie odwiedza, chociaż nie robię konkursów w których można by wygrać moje używane ale mogące się jeszcze przydać skarpety, nie mam konta na Facebooku i innym tego typu Stowarzyszeniu Kolekcjonerów Numerów Przy Profilu, które tylko marzą aby je POLUBIĆ i wtedy no wiecie... WYGRAĆ te skarpety albo inne maszynki do golenia z suszarką do WYBIELONYCH zębów* uhm... odpisuję co następuje kontynuując wątek przylepek naczaszkowych:

*więcej na temat medialnej prostytucji i wykorzystywania naiwnych u mojego nowego kumpla od krytykowania Szanownego Pana Swojego Chłopa Vslva.


Lace wig nie zawsze musicie przyklejać sobie do czoła. I nie zawsze na beton co można sobie ze skalpem zdjąc / jak wspomniałam tu i ówdzie/ Można ją sobie doskonale wpiąć jakiś 1 cm od linii włosów i też świetnie wygląda a ile czasu się oszczędza to lepiej nie mówić. Ale o tem w następnym poście o LW.


Dziś będzie o technikach wplatania włosów w LW i tym jak to się robi, żeby było dobrze.


Ponieważ włosy są osadzone każdy osobnym węzełkiem nie może się zdarzyć, że jak pójdziecie sobie w tym spać to obudzicie się rano z nieutrefioną padliną skunksa na poduszce obok, która będzie sobie wesoło leżakować zamiast Waszego męża, bo mąż uciekł z wrzaskiem. Gwarantuje Wam, że widok samej peruki też nie jest taki straszny i prawdziwy mężczyzna powinien sobie przymierzyć od czasu do czasu Waszą fryzurę, żeby poczuł się jak to jest być prawdziwą kobietą. Wy w tym czasie możecie sobie usiąść w ubikacji z gazetą motoryzacyjną i puścić kilka dużych bąków.

W ten sposób bardzo zbliżycie się z mężem i Wasze pożycie małżeńskie lub jakie tam ono jest będzie bardziej udane. Można również zastosować inne wariacje. Czyli. Mąż siedzi na ubikacji w Waszej peruce a Wy stoicie z gazetą przed lustrem. Lub. Wy siedzicie razem z mężem na ubikacji a gazeta z peruką stoją przed lustrem.

Fryzura lace wig składa się jak już wspomniałam przede wszystkim z czepka do którego te włosy trzeba przyczepić. I można to zrobić na kilka różnych sposobów.
Włosy na taśmie / tanio i szybko/ doszywa się w kilkunastu rzędach do peruki. Po wyłysieniu / bo tutaj niestety dosyć szybko się wyczesują/ można sobie zakupić sote’ włosy na taśmie – human hair / 4 USD w Qingdao za 1,5 metra / i doszyć ręcznie między łysiejącymi plackami. Mamy więc super bazę do odnawiania peruki w różnych wariantach.

Drugą metodą bardziej pracochłonną, którą moi bracia i siostry z Qingdao opracowali, to dowiązywanie szydełkiem każdego włoska osobno do siateczki. Taką peruke dłubią oni Mości Państwo całe 3 tygodnie i jest ona rzeczywiście trudna do zdarcia. Jak kto chce zedrzeć to proponuję umyć nią ojcu samochód /nie zapominać o kołach/ a potem podłożyć na trasie pługu solnego zimą. Zdarcie gwarantowane *


*uwaga! Po podłożeniu należy natychmiast zabrać perukę z drogi krajowej pod groźbą przymarznięcia imitacji padliny do asfaltu. Dbajmy o służby miejskie które naszą padlinę rzuciłyby się coby zeskrobywać szufelką. Dziękuję.

Włosy, które możecie sobie zamówić są też przeróżne. Najczęściej z Indii , Chin lub Malezjii – po Europę. I różniastą więc mają strukturę. Te z Malezjii i Indii są bardziej miękkie, ale też bardziej się plączą. Te z Chin są bardziej sztywne i twarde... eeeee..... twarde ..../ czy ktoś może mnie zabrać na przerwę???/ Jeśli ktoś się łudził, że dostanie perukę z włosów ludzkich nieobrobionych, to go bardzo rozczaruję. Włosy przed przyszyciem sa poddawane tak zwanemu odłuszczaniu czyli w procesach chemicznych zdrapywana są z nich łuski, każdy włos jest chemicznie barwiony i poddawany silikonowaniu. Dzieki temu komponenty do produkcji wyglądają jak marzenie z reklamy aż do pierwszego mycia czaszki, kiedy to te silikony moi drodzy zostana wymyte przez szampony za 11,00 PLNów a Wasza padlinka zwiśnie Wam smętnie w ręce i zapyta "A odżywka fijutku todzie?!"

O tym jak pielęgnować Wasze bardzo twarzowe twarzoczaszki okolone puklami bądź Niagarą wyprostowana na prostownicy opowiem potem, bo to temat rzeka, a dzisiaj wrzuta z Lace wig 24 iches human hair jerry curl colour 1B. Jakby kto pytał - tą lace wig mam 2,5 roku i nie wygląda jak skołtuniony trup pudelka.pl więc chyba mazidła z Egiptu i te za 10 PLN z Auchan działają bez pudła :)

Dobra. Wystarczy "poszczenia" na dzisiaj.



Ear Cuff - DIY

Rzucając geometr kaprawy, sprzęt "zszedł" więc zszedł do naprawy. Toteż bezwiednie niejako, wyszła mi GrossBossadako... リング




Pix by Tomas

Włochy: Moje + włosy na taśmie
Sweter: Korean version of the cute bunny ears long sweater - Fivestar-Store - 3 USD ==>>
Spodnie: SH

Kurtka: Kupiłam w Londynie w 2005 jak udawałm Sztywną Kopię sztywnej kopii jak już się wyspałam za 50 fuciaków
Buty: Japan Harajuku Lolita black gothic platform shoes sandals ==>> Nana:
Rajstop: Allegro
Rękawiczki: Allegro
Prezencja: Okrągła Przedodbiornikowa
Telefon: RINGing
Statyści:

January 9, 2011

O tem jak to jest mieć pietra podczas wdziewannia swetra. Fashion Fict Faction by LMProduction

Ze wspomnień Redakcji...


Jest 2003 a ja z wyglądu wyglądam na zupełnie zabiedzoną zaliczkę na kobietę,znaczy się na zimę nie mam czym wypełnić luki w ubytkach między kościami. Za to mam do wyboru: albo wsadzić sobie w gardło sondę z tej rurki co nią czasem ściągam wino z balona Dawców Życia niecnie i skarmić się 4 kilogramami papki co ją przetrę z cielaka, kurczaka i kartofla albo też zakładać na siebie coś więcej niźli push-upa i jakąś koszulinę. Ponieważ nienawidzę galerii handlowych a zwidziwszy okoliczne dziady i inne skłoty z odzieżą nic nie wydłubałam, złamałam zasadę.

W tym właśnie celu udałam się do Galerii Mokotów ( o kurdę zapomniałam określić cel) Cel brzmiał: Omotać Redakcje wełną. Żywą. Czystą. Może być z Rumunii lub Chin. Ponieważ we wszystkich golfach które tak się jakoś ostatnio składa, że co widzę to różowy, wyglądam jak przebrana za loda zasępiłam się okrutnie w drugiej godzinie zwiedzania czeluści piekielnych. Harpie zza lady rzucały w moją stronę podejrzliwe acz pełne nadziei spojrzenia a źrenice płonęły im czystą czerwienią na widok mojego najboskiejszego kuferka z czarnej skóry.

Kuferek wskazywał bowiem, że Zakupowy Portfel Redakcji wynosi jakieś dwadzieścia dwa swetry i pół. Harpie zza lady musiały obejść się smakiem albowiem tak jak wspomniałam nie lubię wyglądać jak lód na patyku o smaku truskawkowym. Przesunęłam więc swe nie pokryte dostatecznie ciało w kierunku nowego sklepu H&M/ wtedy w 2003 był nowy i połowa Polski nie chodziła jeszcze w HaMieZarze/ i oczom moim ukazał się Czarny Sweter. Czarny Sweter charakteryzował się tym, że był czarny. Miał ogromnego golfa i splot gruby skośny łańcuszkowaty lekko. Oprócz tego był krótki więc moja wybitna pupa byłaby doskonale widoczna poniżej Czarnego Swetra / przynajmniej w 2003 była wybitna/. Nawiązując do ekstazy nehwowej, której właśnie doświadczyłam, dokonałam sprintu na dystans 8 metrów, strzykając na boki śliniankami, dopadłam łupu i zaczęłam w nim gmerać. Gmeranie w ilości sztuk trzy zakończyło się wyciągnięciem za ogromny golf Czarnego Swetra numer 36.

Rzucając gałami na strony wszelakie w poszukiwaniu potencjalnej konkurencji, która mogłaby mi wyrwać Czarny Sweter, dokonałam kolejnego sprintu do przymierzalni. Obok kabiny stał Smutny Pan w Uniformie. Smutny Pan w Uniformie polegał na tym, że był smutny, w uniformie i patrzył czy nie ukradną. Nie kradli, więc Smutny Pan w Uniformie miał usta w kształcie ukośnika :/ Trzymając w ramionach Czarny Sweter musiałam poczekać na swoją kolej. W tym czasie zapoznałam się ze skarpetami we wszystkich kabinach, które wystawały spod desek.

Kiedy otworzyła się jedna z nich ( znaczy nie skarpeta tylko kabina ) w ułamku sekundy wyrzuciłam ze środka jakąś babę w podkolanówkach w paski i zaczęłam się rozkulbaczać. Obnażone me członki górne skierowały się do wnętrza Czarnego Swetra. Wsadziłam prawą rękę do łokcia, potem lewą rękę do łokcia, połowę głowy i w tym momencie utknęłam jak korek. Na wpół ślepa kręciłam się po kabinie obijając się o lustra i charcząc głucho. Zaklinowałam się okropnie, bo dół swetra nie był ni wuja pana elastyczny tylko jakiś nietaki. Znaczy się HaM odwalił popelinę.

Wiedziałam, że mam nos włożony we własny łokieć, okiem prawym widziałam przez dziurę w splocie drzwi ale nie mogłam zlokalizować swojej lewej ręki, która tkwiła gdzieś z tyłu. Oprócz tego mój za duży acz bardzo wrażliwy i obdarzony wieloma receptorami nos zaczął wykazywać zniecierpliwienie albowiem nie lubił mieć stosunków z włóknami. Nie mogłam w nim oczywiście podłubać, bo nie umiem dłubać w nosie łokciem. Jak ktoś z was umie to niech pokaże jak. W końcu udało mi się jakoś wyleźć z tego wszystkiego i obrzuciłam Czarny Sweter serią epitetów i onomatopei. Mój biedny nos z czoła opadł mi na brodę i Redakcja po ponownym założeniu swoich ubrań wyszła z kabiny wyglądając jak Irena Szewińska.

Podchodzę do Smutnego Pana w Uniformie.

- Panie, coś jess z tym golfem nietak! Utkłam w środku znaczy! Jakim prawem ja się tutaj właśnie teraz zapytowywuję! :/
- Z jakim golfem? :/
- NO Z TYM! CZARNYM GOLFEM CO GO DZIERŻĘ W DŁONI! :/
- To nie golf. To Czarny Sweter :/
- Wiem, że czarny! Za mały jess! :/
- Nie widzę! :/

„NO TO SMATRI SOŁDACIE JEDEN!” – pomyślałam sobie i na nowo zaczęłam pakować się do środka Czarnego Swetra przy facecie. Smutny Pan w Uniformie podszedł do mnie i spojrzał mi w oko przez dziurę w splocie. Potem zdjął go z mojej rozczochranej głowy, odwrócił i powiedział: To nie golf. To ściągacz.... :/





To może ja już poszłam. I już mnie tu nie ma? A to moja koleżanka napisała.

Uszanowania
GrossBoss

January 7, 2011

O tym, jak sroga Gotka jorgnęła ostro ze schodka.



Włochy: Zdredy
Kurtka: Punk Rave ==>>
Spodnium: Tja... Całe 20 zeta za niego Chińczykom zapłaciłam.
Buty: New Rock Reactor ==>> www.ebay.com
Bandana Podhijab: Luxor El Quorna Local Bazaar ==>>
Prezencja: Schodowo Glebowa
Statyści:

January 5, 2011

Hejże hopa! Umtarara! Dostać w gębę darem z DARA!

Ze wspomnień Redakcji...

Skończyłam projektowanie odzieży. Słowo. Krawiectwo lekkie. To dla tego tak dziwnie wyglądam. I dlatego robię coś zupełnie innego. Na przykład jestem GrossBossem na przykład albo sprzedaję odkurzacze i pralki. Czasem też robię meble i tarzam się w styropianie celem spłodzenia jakiejś płaskorzeźby. Krawcowa ze mnie jak z koziej dupy tromba, chodzę pospinana na agrafki inne takie Zbinki Statysty i raczej skłaniałam się do zamachu nożyczkami i maszyną na rzeczy z lumpeksów i przerabianie tysiąckrotne tego co w czeluściach mej szafy zwisa. Mam fioła na punkcie udziwniania odzienia oraz zakupów i szperactwa. Wiem, że jest to straszne, ale to chyba ma nawet jakąś swoją nazwę. Szopofobia for golectrend w moim przypadku. Golec bo żeby Mociupani jak najtani. Z Chinów albo z dziadów. Precz z z zapiergalactwem galeriowym. Precz z ruszaniem zadu!

Moja rodzina składa się z Pani Chomikowej Dawczyni Życia, która to Dawczyni Życia od lat 70-tych kiedy to wyklułam się prosto w łono komuny, chomikowała wszystko co zdołała zgromadzić z odzieży. Zresztą słynne już „paczki z Ameryki” zawierające oprócz pomarańczowej margaryny i pomarańczowego sera żółtego inne nie przetrzepane na granicy rzeczy, co stały się dla mnie kopalnią skarbów. Sprawa wyglądała następująco...

Rok 1982. Lato. Świetlica zakładu pracy, PSS Społem czy czegoś. Pod świetlicą kolejka. W kolejce stoją babcie, dziadki, ojcowie, matki, dzieci, psy, koty, mrówki, czerwone tramwaje. Panuje nastrój ogólnego podniecenia. Panie w nadobnych beretach, przy machnięciu włosem i rzęsem, obdarzają całe towarzystwo cieniami w kolorach cyanu i magenty, przepraszają, że nie przeprosiły, ale za przeproszeniem tu stały i ten. Podekscytowani staruszkowie, żwawo wymachują laseczkami usiłują bez kolejki przesunąć się w kolejce. Dzieci wyją, bo dla nich nie starczy i staruszkowie laseczkami zagradzają im dziury. Czekamy... Dawczyni Życia wyekspediowała nas do kolejki PO DARY, bo liczyła pewnie na to, że znajdzie się tam jakaś czekolada albo inna rajstopa. Każda osoba ( znaczy się te które zdążą i dla nich starczy) ma otrzymać worek odzieży i jakiś tam karton z żarciem. Z czego w worku, który otrzyma dziecko zamiast rzeczy dla dziecka, równie dobrze mogą znaleźć się laczki damskie nr. 51, suknia wieczorowa – ślubna z bufkamy obwód w biuście 144, czy ogrodniczki dla ciężarnej, kapota stróża z Alaski czy męskie majtki po businessmanie z NewYorku

Loteria trwa.

Razem z Ikarusem nerwowo tupiemy w asfalt starymi tenisówkami. Po otwarciu drzwi, zostajemy wessane do środka w pozycji poziomej, przemieszczamy się w stanie nieważkości jakieś 10 metrów wśród okrzyków, owłosionych ud, lasek staruszków, co porzucili je hożo i biegną, obsasów i sandałów. Lądujemy w dużej sali rzucone na glebę jak dwa worki ziemniaków obok DARÓW z odzieżą. Ikarus, która wtedy miała 5 lat, chwyta najbliższy metrowy wór i zaczyna ciągnąć go w stronę wyjścia awaryjnego. Wór jest wielki, srogi i oporny, więc siostra wygląda przy nim jak żuczek gnojarek ze swoją kulką.

Ja w tym czasie na czworaka ciągnę drugi wór, mijam laski, stopy w obuwiu z GSU, a drugą ręką popycham pudło z nie wiem czym, ale się dowiem jak dopcham. Jakoś docieramy do domu. Podtrzymując się nawzajem, z lekko podartymi worami i tajemniczym kartonem przynosimy do domu zbiory.

No to nas OBDARZYLI: dużo za dużych spodni, czerwone a k u r a t ogrodniczki ( w których chodziłam aż do 12 roku życia, chociaż wpijały mi się w tyłek i wyglądałam jakbym przecięta na pół szła na pijawki) czarna pelerynę podbitą podszewką w kratkę ( to taki normalnie wczesny gotyk był a ja kretynka 10 lat póżniej zdemolowałam ją pod wpływem mody i uszyłam z niej kurtkę łolaboga :/) i wiele innych ciekawych okazów w rozmiarach 40 do 50. W kartonie figurowała tyz czekolada Milka, pomarańczowy ser i margaryna oraz standartowo pocięte gazety i cegła zamiast konserwowej szynki co jom opisali na opakowaniu. Ktoś musiał być miłosiernym chujkiem skoro zostawił nam tę jedną czekoladę. I cóz moje duszki... Wychodzę z założenia, że te moja dzisiejsza Szopofobia for golectrend, to chyba spuścizna czasów kryzysu i ciągłego polowania na okazje plus zwyczaje mojej rodzicielki.


Ciekawe czy tylko ja mam takie wrażenie, czy reszta roczników 70-tych tyż?






Aha. I Panie Doktorze Zdyb, czy jeśli podczas wysyłania maila do Qingdao lub Pekinu drga mnie lewa powieka to już powinnam odkładać na blepharoplastykie?

Z wyrazami GrossBoss


January 2, 2011

Urban Jungle zza okien, oczami zabija na raty. Rozwiane powietrzem i piórem, odjeżdża do stacji Rabaty.


Pix by Ikarus :)

Włochy: Moje + włosy na taśmie- human hair 60cm /Qingdao China 8 USD/
Sukienka: Hammerhiroko + DYI fake furzogonem / jak widać rozpiergoliło mi się skutecznie przed samymi zdjęciami więc musiałam se półdupek podpiąć spinką/ A ogon zwiesa tam gdzie ma zwiesać. Czyli własnie na półdupku. Był z tyłu ale na Zbince Statyście nijak usiąść nie mogłam.
Legginsy: Amisu
Buty: Rock Rider ==>> www.ebay.com
Torba: Restyle.pl / no więc gdyż z wielkim gulem ale zaczekałam na nową kolekcję. Poprzednie darły się po miesiącu bo zrobili je z jakiegoś odpadu po majtkach babci ufarbowanych na grafit zamiast z ekoskóry/
Adder Bite Ring: Alchemy Gothic 2010 Collection
Pióropusz: Na zabawę w żłobku :P ==>> Partybox.pl
Prezencja: Metro Kierunek Rabaty / BTW nie. Nie jesteśmy z żadnej gazety. Jesteśmy z blogspota. I jakby nie patrzeć - było ciepło. Znaczy się sesja Bezgila. Metro Warszawskie Sp. z o.o. dało radę/
Statyści: &